poniedziałek, 16 czerwca 2014

CrazyWill-owy Off-road


Hey, hey ludziska! :)

Był już post “Pomocna dłoń”, w którym to pisałem o podejściu do tematu pomocy osobie np. poruszającej się na wózku inwalidzkim. Dziś wpadłem na pomysł, żeby podpowiedzieć Wam jak obsłużyć wózek bo to, choć wydawałoby się instynktowne, wcale takie nie jest ;) Założę się, że jest wiele osób które chciałyby pomóc, tylko nie mają pojęcia o prowadzeniu wózka i trochę się tego boją - ten post piszę specjalnie dla Was ;)

Jeszcze słowem wstępu, moje porady dotyczą wózka, który posiada rączki w oparciu, za które można złapać. Trafiają się także wózki aktywne z bardzo niskimi oparciami i w dodatku bez rączek, ale to głównie dotyczy paraplegików, którzy zazwyczaj świetnie dają sobie radę, dlatego też nie muszą mieć takich bajerów ;) Choć i oni czasem potrzebują pomocy, to mają na tyle siły w rękach, że panują nad wózkiem i na pewno odpowiednio Was poinstruują :) Wracając jeszcze do oparć to tu mała ciekawostka: niskie oparcie wbrew pozorom jest bardzo wygodne i wymusza postawę wyprostowaną, bo prawidłowo podpiera lędźwie. Osobiście nie pamiętam, kiedy ostatni raz w życiu się garbiłem ;) Przy wysokim oparciu człowiek się rozleniwia, opiera całym ciałem i ma możliwość ułożenia kręgosłupa w złej pozycji, a jeśli nie ma większej części oparcia, to też nie ma takiej możliwości ;) Choć oczywiście są schorzenia, które potrzebują tych zwykłych oparć, żeby człowiek nie leciał bezwładnie do tyłu. Wracając jeszcze do niskiego oparcia - osoba pchająca wózek ma się trochę gorzej, szczególnie kiedy jest wysoka; na pewno przy tego typu operacji uwydatniają się pośladki schylającego się “kierowcy” xD

Dobra, więc jak to jest z tym pchaniem od tyłu? xD
Samo prowadzenie wózka nie jest wielką filozofią - wystarczy złapać za rączki i popychać. Wózki też bez problemu skręcają w każdą stronę, tak więc nie ma się co nad tym specjalnie rozczulać ;) Poniżej praktyczny przewodnik, jak radzić sobie z (prawie) każdym terenem.

Miasto
W pierwszej kolejności zastanówmy się, na jakie trudności możemy się natknąć w mieście?
Pułapki, jakie na nas tu czyhają to głównie: krawężniki, odstające płyty chodnikowe, studzienki kanalizacyjne, pokrywy z węzłów telekomunikacyjnych, zbyt odstające blachy z okienek piwnicznych i tym podobne elementy. Wymieniam je, gdyż o tyle o ile pchanie wózka nie jest trudne, to o takie przeszkody przednie koła bardzo lubią się blokować, a takie nagłe zatrzymanie może grozić zgubieniem po drodze pasażera xD Dlatego w mieście należy zwracać baczną uwagę na to, co znajduje się przed nami.
Jeśli jest taka możliwość, najlepiej omijać różne takie drogowe “miny”, ale jeśli nie nie da rady, i na to jest sposób ;) Należy przechylić wózek naciskając na rączki, tak aby przednie koła się uniosły (jest to tzw. balans) - wtedy możemy przejechać po niewielkiej przeszkodzie nie ryzykując, że przednie koło o coś zawadzi. Na pozór może się to wydawać trudne, a wózek w tej pozycji ciężki do utrzymania, ale takie nie jest: wystarczy wyczuć środek ciężkości i odpowiednio nim balansować i w takiej pozycji przejechać przeszkodę.
No dobrze, a co z większymi przeszkodami, jak np. bardzo wysoki krawężnik?
Zjeżdżanie najlepiej uskuteczniać powoli tyłem: najpierw Wy, potem duże koła a na końcu małe. Jeśli chodzi o wjazd, robimy to przodem: podnosimy przednie koła, kładziemy je na chodniku, po czym wpychamy tam resztę wózka.

Wieś/ tereny mniej zurbanizowane
W takim terenie czyhają na nas: grząski grunt, dziury, błoto, duże kałuże. Taki trudny teren najłatwiej pokonuje się na dwóch tylnych kołach, a w szczególnie trudnych przypadkach również na dwóch kołach, tylko że tyłem. Jest to o tyle trudne, że niestety nie mamy oczu z tyłu głowy, ale zerkając czasem za siebie i ostrożnie stawiając stopy powinniście sobie poradzić i z takim problemem ;)

Wnętrze budynku
Nie licząc zbyt wąskich futryn, które są właściwe nie do pokonania bez demontażu wózka bądź pasażera, to najgorsze bywają progi i oczywiście schody.
Przez próg możemy przejechać podobnie jak w przypadku krawężników, co oznacza: podniesienie przednich kół, przełożenie ich nad progiem, następnie opuszczenie ich i przepchnięcie kół tylnych przez owy próg ;). Jeśli jest to próg wynikający ze zmiany poziomu jakiegoś pomieszczenia, to postępujemy dokładnie tak jak w przypadku krawężnika. Zjechać też można tyłem, jeśli próg jest zbyt wysoki.
Schody to już bardziej skomplikowana sprawa, chyba że klatka schodowa jest na tyle szeroka, żeby wózek mogły wnosić 4 osoby. Jeśli nie, to robi się to we dwójkę. Wspinając się w górę, osoba, która jest u góry przechyla wózek na dwa tylne koła i ciągnie go, schodek po schodku, do góry, a osoba na dole asekuruje i popycha od dołu. W drodze na dół osoba asekurująca przyhamowuje wózek, aby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli przez zbyt szybki zjazd. (Co ja gadam, w dół po prostu rozpędzacie wózek i puszczacie; można jeszcze ewentualnie otworzyć okno lub balkon xD)
Jest także możliwość żeby operację schodową wykonywała jedna osoba, ale musi mieć ona odpowiednią ilość siły i doświadczenia ;) także tu lepiej będzie poprosić o pomoc i krótko poinstruować świeżo upieczonego asystenta.

Zjazd ze stromej górki
Jeśli teren jest równy, można jechać normalnie, choć bardzo często po prostu dla wygody zjeżdża się na dwóch kołach. Uwaga! Obie z tych opcji bardzo obciążają łydki, więc jeśli zjedziecie tak kilka razy, będą cudnie umięśnione xD Najbezpieczniejsza wersja zjazdu ze szczególnie wielkiej stromizny to, standardowo, zjeżdżanie tyłem ;)

To chyba na tyle jeśli chodzi o takie podstawowe zasady obsługi wózka inwalidzkiego. Mam nadzieje że troszkę rozjaśniłem kwestie techniczne i że komuś się ta wiedza przyda ;) Zdaję sobie sprawę, że często teoria różni się od praktyki, ale kiedy ma się jakieś wskazówki na początek, jest zdecydowanie łatwiej ;) A kiedy coś nam nie wychodzi, najlepiej wziąć głęboki oddech i skupić myśli nad tym co jest nie tak, nic na siłę :) Widywałem przypadki, kiedy ktoś pierwszy raz miał do czynienia z wózkiem i bardzo chciał pomóc ale nie bardzo mu to wychodziło, i z tego powodu robił się czerwony ze wstydu. Nie stresujcie się tak niepotrzebnie, bo przecież naprawdę nikt nie stoi nad Wami z pejczem krzycząc “szybciej!”, a poza tym zrozumiałe że kiedy robi się coś po raz pierwszy w życiu, nie od razu wszystko wychodzi ;) nie ma powodu do wstydu :) Pamiętajcie tylko, żeby w tym ferworze kierowania nie zgubić pasażera! ;)

Pamiętaj!
Że
Na schody i krawężniki, mamy różne triki ;)

4 komentarze:

  1. Genialny post, mam nadzieję, że teraz, gdy już wiem co i jak, będę w stanie komuś pomóc :)
    Podziwiam cię za taki optymizm, trzymaj tak dalej! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo serdecznie dziękuję za te dobre słowa :)

      Usuń
  2. Uch, dla mnie najtrudniejsze okazało się jeżdżenie po tzw. kocich łbach na starówce. Małe kółka blokują się miedzy kamieniami co chwilę, a odcinek do pokonania był naprawdę spory. Nie polecam. Mają tam teraz zrobić mały równy chodnik z boku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro to starówka, to pewnie masz na myśli, to że nie jest pokryta asfaltem tylko wybrukowana i tak też uważam, że bruk dla wózkersów oraz osób wspomagających ich przemieszczanie się to niezbyt wygodna sprawa. Ale, za to warto być twardym jak bruk! :D

      Usuń