poniedziałek, 23 czerwca 2014

Dwoista natura



Hey ludziska!
Co prawda, notki z ciężkimi tematami są chyba niezbyt popularne, bo mają mało komentarzy, ale w sumie co mi tam ;) Moi drodzy, opowiem Wam o pewnej ważnej sprawie, która pewnie oprócz mnie dotyczy również innych osób niepełnosprawnych, które za dużo myślą ;) Taki nadmiar myślenia to chyba największa trudność w mojej sytuacji. Postaram się Wam tę sprawę wyjaśnić w jak najbardziej poukładany sposób, choć nie wiem, czy to będzie łatwe ;)
A będzie to notka o biologii i metafizyce.

Na początek może małe pytanie: Co wpłynęło na to że osoby niepełnosprawne mogą żyć, funkcjonować i spełniać się? Jestem człowiekiem ciekawym i dociekliwym, którego interesują różne dziedziny z świata nauki (kiedyś nawet marzyłem żeby zostać zoologiem…) zatem już dawno się nad tym zastanawiałem, czego serdecznie żałuję, gdyż mój mózg eksplodował tysiącami nowych myśli i pytań. A odpowiedź, moim zdaniem, brzmi: rozwój cywilizacyjny. 
Można długo wymieniać, co rozwój cywilizacyjny niesie dla niepełnosprawnych: leki, sprzęt ortopedyczny, wynalazki które pozwalają przystosowywać budynki i infrastrukturę dla os. niepełnosprawnych, to że nie muszę iść polować na jedzenie bo znajdę je w supermarkecie itd. Ogólnie, rozwój technologiczny przyniósł z sobą różne udogodnienia, które przyczyniły się również do tego, że człowiek zyskał więcej czasu na to by usiąść sobie na trawce, spojrzeć w niebo i zastanowić się nad tym całym światem. To z kolei przyczyniło się do rozwoju filozofii, religii, uczuć, że tak powiem, wyższych i sfery emocjonalnej człowieka (wiem, że upraszczam, ale chodzi o zasadę). Następstwem tego była zmiana ludzi z istot czysto fizycznych, uwarunkowanych biologicznie, walczących o przetrwanie. Nasze przemyślenia i uczucia nabrały wartości, pojawiła się metafizyka. Ktoś pomyślał, że człowiek bez ręki, nogi, nie chodzący, mimo że często bezużyteczny w taki fizyczny sposób (pamiętajmy, że niegdyś praca umysłowa nie była tak rozpowszechniona i pożądana jak w tej chwili, no i praca wspierana elektroniką rozwinęła się na przełomie XX i XXI wieku!), nie jest obojętny dla społeczeństwa. 

To taki opis naprawdę ekstremalnie skrócony i bardzo ogólnikowy, żeby zobrazować proces, który doprowadził nas do takiego momentu w historii, kiedy to społeczeństwo nie musi/nie chce pozbywać się swoich chorych i słabych. Może moje słowa na temat pozbywania się chorych i słabych brzmią okrutnie, lecz kiedyś nie bywało w tym zupełnie nic dziwnego, to było tak oczywiste jak tarcza słońca wznosząca się na horyzoncie o poranku. W niektórych społecznościach starsi ludzie z własnej woli odchodzili odbyć swoją ostatnią wędrówkę by odciążyć swoich bliskich. Trzeba pamiętać, że w dawnych czasach, priorytetem było przetrwanie społeczności, nie jednostek, a nadmiar miłosierdzia mógł skończyć się tragicznie.
Lecz nie możemy zapomnieć że opieka nad słabszymi nie jest domeną tylko i wyłącznie czasów współczesnych gdyż istniały już w naszej historii cywilizacje o wysoko rozwiniętej świadomości społecznej.

W tych moich rozważaniach przepołowiłem człowieka na dwie części: jedną biologiczną, opartą na instynktach oraz drugą, zawierającą różne mentalne wartości, uczucia, myśli, duchowość i ogólnie całą metafizyczną stronę nas samych. Ludzki byt jako dwie różne połówki, jednakże tego samego jabłka ;)
Mój problem, jako osoby niepełnosprawnej, polega na tym, że te dwie połowy nie zgadzają się z sobą. Owszem, ta część emocjonalna, psychiczna, mimo wszystkich przeszkód pozwala mi żyć szczęśliwie :) Ale jestem też samoświadomy i wiem, że nie jestem doskonały pod względem biologicznym i już raczej nigdy nie będę. No nie jest to zbyt przyjemne odczucie ale, jak możemy się często przekonać, na życie składają się nie tylko te przyjemne rzeczy ;) 

Kiedy moja robaczywa połówka jabłka sprawia największy problem? Głównie jest to związane z poszukiwaniami partnera, czy -w moim przypadku bardziej ;) - partnerki życiowej. Są związki, w których liczy się więź, połączenie, porozumienie mentalne, intelektualne i emocjonalne i które fizyczną stronę człowieka mają gdzieś na drugim planie. Jednak gro ludzi kieruje się (nawet podświadomie) jakże pięknym w swej dzikości i pierwotnym instynktem doboru partnera i przedłużenia gatunku, zwracając uwagę przede wszystkim na pożądane cechy fizjonomiczne. Ostrzegam: gdyby ktoś starałby się przekonać mnie, że jest inaczej, mógłbym zareagować niekontrolowanym prychnięciem ;)
Facetem będąc, mogę tę sytuację opisać z męskiego punktu widzenia. Być może kobiety mają tu łatwiej, jako że to od faceta tradycyjnie wymaga się siły i opieki, natomiast kobieta wymagająca opieki nie jest w społecznej świadomości czymś dziwnym (http://9gag.com/gag/aozQwOX); być może nie. Prosiłbym moje Czytelniczki o zabranie głosu w tej sprawie (już czuję na sobie te wrogie spojrzenia feministek ;) )
W każdym razie, dziewczyna zakochuje się w mężczyźnie poruszającym się na wózku. Jednak, kiedy mijają te chwile pierwszego silnego zauroczenia, dziewczyna zaczyna rozmyślać o tym, że nie tak wyobrażała sobie przyszłe życie. Zawsze chciała mieć silnego męża, który wymieni żarówkę, przeniesie ją przez próg, weźmie na barana, będzie bawił się z gromadką ich dzieci, a tu siłą rzeczy tego i wielu innych rzeczy nie ma. I nie będzie. Być może, w rozmyślaniach tych aktywnie pomaga jej rodzina lub inne bliskie osoby, pytając, jak wyobraża sobie przyszłość u boku takiego mężczyzny. Kobieta czuje się coraz bardziej nieszczęśliwa i w końcu dochodzi do rozstania. Co czuje wtedy taki porzucony z powodu fizycznego wybrakowania mężczyzna? Mniej więcej to samo co każdy porzucony mężczyzna, plus chaos światopoglądowy. W końcu, naprawdę był dla niej kimś wyjątkowym, a jedyną rzeczą, która przekreśliła szanse na coś pięknego, jest to na co nie ma się wpływu (no chyba że jest się obrzydliwie bogatym) - powłoka zewnętrzna.
Takie rozmyślania to dla delikatnej męskiej psychiki ;) ogromny cios i mogą doprowadzić do prawdziwego załamania. No cóż, świadomość własnych niedoborów zawsze będzie gdzieś tam nas psychicznie obciążać, ale z drugiej strony mleko się rozlało i nie ma co nad nim płakać. W takich momentach tym bardziej warto pamiętać, że składamy się z dwóch uzupełniających się części. Najlepiej chyba skupić się na tej naszej części “metafizycznej”, umysłowej, która może w jakiś sposób zrekompensować nam braki fizyczne. Przy jej rozwijaniu, wyobraźnia zaczyna intensywniej pracować, więcej rozumiemy, więcej dostrzegamy i doceniamy rzeczy, które inaczej trudno zauważyć. Po prostu dochodzi do samorozwoju, przy którym człowiek staje się lepszy od swojego starego JA. Pewnych rzeczy już nie zmienimy, dlatego róbmy swoje, mimo zasieków idźmy do przodu, mając swoje nadzieje, marzenia i wszystko co trzymacie w swoim życiowym plecaku ;) Wniosek jaki mam dla Was dziś z tych dywagacji CrazyWilla jest taki, że najlepiej stąpać twardo po ziemi ale mieć na tyle długą szyję żeby głową bujać w chmurach ;) 

Wyszedł mi taki wywód światopoglądowy, lecz czasem człowiek wpada w taki nastrój gdy zawiesza swój wzrok na jednym punkcie, pogrążając się w własnych myślach, skupia się na poszukiwaniu odpowiedzi na niełatwe pytania. Jest to stan tzw. CrazyWillowej filozofii xD Często w tego typu tematach nie można do końca dojść do jednoznacznych wniosków i chyba sam do nich do końca nie doszedłem, ale starałem się, naprawdę :) Za to nabiłem kolejne punkty umiejętności w przekazywaniu Wam tego, co mam na myśli :D Każde doświadczenie jest bezcenne :)

Dzięki wielkie za uwagę oraz za to że jesteście :) I życzę Wam ludziska, w dzisiejszym dniu i nie tylko, ……………. (w wykropkowanym polu wpisać czego potrzebujecie, dla każdego coś dobrego:))
Pozdrawiam!

P.S.
Może uda mi się zrobić taki rys historyczny jak wyglądało to postrzeganie osób niepełnosprawnych w przeszłości, dla wszystkich tych, którzy są żądni wiedzy.

Pamiętaj!
Tam, gdzie w dwóch połowach sprawa, potrzebna jest równowaga ;)

6 komentarzy:

  1. Nie mam zamiaru ci owijać w bawełnę, skoro sam znasz prawdę - życie z osobą niepełnosprawną jest naprawdę wyzwaniem i niewiele osób potrafi podołać. Jednak ty masz postawę bardzo optymistyczną, tak mi się wydaje, więc trzeba wierzyć, że ktoś będzie w stanie dojrzeć twoją pozytywną CrazyWillową stronę i będzie ważniejsza niż niepełnosprawność :)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, takie właśnie podejście jest najlepsze, bez ściem ;) Nie ma sensu się oszukiwać, to zdecydowanie jeszcze bardziej komplikuje życie. Dzięki wielkie Carolyn! :)

      Usuń
  2. Zawsze mógłbyś "mnie" (kobietę) wziąć na kolana i trochę powozić ;D
    Uwielbiam Twoje postrzeganie świata.
    Chociaż w jednym się nie zgadzam... Wybierając mężczyznę życia nie patrzę na to, żeby był silny i nosił mnie na rękach. Osobiście szukałam mężczyzny który da mi poczucie stabilizacji uczuciowej. Któremu zaufam bezgranicznie i będę mogła na niego liczyć w każdej trudnej sytuacji. Szukałam mężczyzny, który będzie mnie traktował dobrze i z szacunkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hey :) i bardzo się cieszę, że się z czymś nie zgadzasz :D Ale też nie miałem zamiaru wrzucić wszystkich kobiet do jednego worka, nie o to mi chodziło, jeśli w taki sposób to zrozumiałaś w takim razie wybacz :) Bardzo mnie cieszy, że masz takie podejście do sprawy :)

      Usuń
  3. Jestem pewna, że sprostałabym "wyzwaniu" (że też tak to nazwę) bycia z osobą niepełnosprawną, bo dla mnie liczy się miłość (ale ze mnie romantic girl), a miłość = pomoc, zaufanie, przyjaźń, wzajemny szacunek. Ponoć miłość jest ślepa, więc nie zwraca uwagi na to czy ktoś jest na wózku, czy na nogach. Zresztą who cares? Jak kochasz, to raz i porządnie, na całe życie. Nie można deklarować komuś miłości, a potem mieć wątpliwości (rymy :D) - to tak nie działa wg mnie. Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hey Atomowa Dziewczyno! Przez mój urlop słabo ogarniam świat, ale mimo wszystko musiałem, a raczej chciałem odpowiedzieć ;) Takie podejście do sprawy dodaje mi nieco otuchy ;) wymaga również silnego charakteru i uważam, że tak owy posiadasz ;) I ogólnie myślę, że warto dbać o wartości, które w dzisiejszych czasach coraz częściej spychane są na 3 plan. Na końcu postuluję aby pierwsza notka na Twoim blogu wróciła na swoje miejsce ;) Pozdrawiam :)

      Usuń