niedziela, 6 lipca 2014

Wakacyjna przygoda

Hey ludziska! xD

Chciałem dziś napisać krótką notkę. Już parę razy miałem taki zamiar i zwykle nic z tego nie wychodziło. Tkwiące w mojej dłoni wirtualne “pióro” bardzo często porywa mnie na na nieznane tereny, które z wielką chęcią odkrywam. Bardzo się cieszę, że nigdy nie przeżywam tej przygody sam: z Wami, drodzy Czytelnicy, jest o wiele raźniej ;) 

A propos przygód, chyba zgodzicie się ze mną, że największą ich kopalnią są wakacje, które zresztą rozpoczęły się ponad tydzień temu. Co prawda, na początku pogoda niestety nie dopisała, ale nie martwmy się na zapas - pewnie jeszcze będziemy mieli okazje ponarzekać na hiszpańskie temperatury ;) 
No dobrze, jak lato, wakacje, to wiadomo - mnóstwo pomysłów na miłe spędzenie czasu i na wspomniane wyżej przygody :) Ale niestety, jak to już w naturze bywa, istnieje również to ciemna strona mocy, związana z mniej przemyślanymi sposobami na spędzenie wolnego czasu, a które bardzo często kończą się wypadkami czy innymi, mniej groźnymi ale mało przyjemnymi konsekwencjami.
Ponieważ martwię się i dbam o moich Czytelników i inny bliskie mi osoby ;) dziś będą trochę jak ta stara reklama społecznościowa (stworzona z inicjatywy organizacji INTEGRACJA), którą za pewne większość z Was kojarzy: “płytka wyobraźnia to kalectwo”. Zdaję sobie sprawę, że nie raz opisywałem Wam jakie “rewelacyjnie” jest to moje życie na wózku inwalidzkim, ale absolutnie nie chciałbym, żeby ktoś w te wakacje uznał, że jest to niezły fun i poszedł w moje ślady ;) Tak naprawdę szalone rajdy na wózku są przereklamowane xD Nie idźcie w tę stronę!
Mógłbym zacząć tu mędrkować i pisać co wolno robić a czego warto unikać, ale uważam, że po pierwsze, każdy z nas ma swój rozum, a po drugie, wszystko, w granicach rozsądku, jest dla ludzi. Myślę też, że te niewątpliwe przyjemności jak zmiażdżone kręgosłupy, zawały serca, pogruchotane kości, porażenia, lepiej odłożyć na inny okres, nazwijmy go “nigdy” ;)
Wiem, że jest taki wiek, w którym najpierw się działa, a dopiero później myśli (sam to przechodziłem i chyba nawet nie do końca z niego wyrosłem ;) ) ale może lepiej czasem zatrzymać się na chwilę i przemyśleć sprawę, zanim będzie troszkę za późno, a teoretycznie dobra zabawa znienacka zamieni się w najgorszy koszmar.

Oczywiście, niewątpliwie znajdą się osoby, które nie wierzą w siłę umysłu i rozsądku jednostki, i uważają, że najlepszym sposobem na uchronienie kogoś od złego jest metoda zakazów i nakazów. Ja osobiście uważam jednak, że jest to metoda co najmniej mało skuteczna i na ogół daje odwrotny efekt niż powinna. Można to porównać do nauki znaków z alfabetu np. japońskiego: możemy się nauczyć je rozpoznawać i pisać, ale jeśli ktoś nie nauczy nas ich znaczeń, to nasze wysiłki na nic się zdadzą. Dlatego też sądzę, że dużo skuteczniejszą metodą jest nauka logicznego myślenia, pokazanie, że za każdą akcją podąża reakcja.
Wiem, że są wakacje, ale najwłaściwszym miejscem do takiego nauczania myślenia przyczynowo-skutkowego jest, tadam, szkoła (jęki i lamenty w tle), w której zbyt często naucza się rzeczy zupełnie w życiu nieprzydatnych. A gdyby tak, zamiast części tego, rozważać na konkretnych tematach lekcji przykłady wzięte prosto z życia? 
Fizyka. Temat gęstości i wyporności to doskonała okazja, by pokazać jak te właściwości działają na pływającego i skaczącego do wody człowieka. Przykładowe zadanie: oblicz, ile metrów głębokości powinna mieć woda, żeby Michał o masie m, skacząc z wysokości x metrów nie dotknął dna i nie zrobił sobie krzywdy.
Przy okazji, w konsultacji z nauczycielem/ką z biologii, można pokazać, jakie siły działają na kręgosłup człowieka w przypadku zderzenia się z dnem zbiornika wodnego i jakie są tego konswekwencje. 
Chemia/biologia. Alkohol. Można wyjaśnić, jak alkohol działa na nasz układ nerwowy i w jakie są kolejne stadia tzw. urywania filmu, gdy się przesadzi z procentami. Przy okazji, ponieważ upijanie się stanie się kolejnym nudnym tematem przerabianym na lekcji, straci powab zakazanego owocu i mniej będzie interesować zbuntowaną młodzież. Profit! ;)
W przytoczonych przykładach, młody człowiek oprócz tego, że poznaje fakty, uczy się łączyć ze sobą wiadomości z różnych dziedzin. Różne nakazy i zakazy przestaną być dla niego tylko, jak by to nazwał, “ględzeniem rodziców” kiedy pozna stojące za nimi fakty. Będąc nad jeziorem będzie w stanie ocenić, czy dana głębokość jeziora nadaje się do skoku do wody, czy też lepiej nie ryzykować. Nie jestem pedagogiem, ale myślę, że dobre i ciekawe przykłady nie tylko pomagają w nauce ale, jak starałem się pokazać, mogą także skutecznie wpłynąć na czyjeś życie oraz sposób myślenia.

No, mam nadzieje że w końcu udało mi się napisać coś w miarę krótkiego xD A dziś na zakończenie chciałbym wam życzyć abyście przede wszystkim wrócili cali i zdrowi z wakacji oraz urlopów i niech będzie to dla Was niezapomniany czas wypełniony epickimi przygodami, nowymi ciekawymi znajomościami, szerokimi uśmiechami, miłościami i wszystkim, czego tylko sobie życzycie. Odpoczywajcie umysłowo po wyczerpującym roku szkoły czy pracy, ale nie wyłączajcie mózgów całkowicie i bądźcie czujni ;) 

Pamiętajcie!
Jeśli oleju w głowie nie macie, to wnet na wózku zasuwacie xD

3 komentarze:

  1. A dla polonistów jakie będą wskazówki?:) Dla wychowawców też, by się przydały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lektura i wiersz także potrafią wiele nauczyć :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń