poniedziałek, 22 września 2014

Mordercza piłka


Hey ludziska!

Zauważyłem, że sposób w jaki opowiadałem o moich upadkach na wózku inwalidzkim przypadł do gustu wielu z Was, co mnie ogromnie cieszy :) Na szczęście nie wykrakałem sobie poprzednią notką nowych wypadków i obyło się bez plasterków ;) 

Obiecałem kiedyś, że wypuszczę serię krótkich notek na temat - moim zadaniem - wartych uwagi sportów uprawianych przez wózkersów. Nadszedł ten czas, a zacznę od mojego ulubionego sportu, a mianowicie Murderball (dosłownie: mordercza piłka) ];-> Taką nazwę nosiło niegdyś rugby na wózkach. Cóż, uważam, że zmiana nazwy była kiepskim pomysłem, szczególnie że część ludzi od dawien dawna lubi, powiedziałbym, bardziej prymitywną i brutalną rozrywkę. Dowód? Wyciągnięty prosto z kart historii: 80 rok naszej ery, Rzym, walki gladiatorów na śmierć i życie. Koloseum pęka w szwach, wszystkie “bilety” wyprzedane w mgnieniu oka. A w dzisiejszych czasach - już nie tak brutalne, ale jednak wciąż niesłabnąco popularne sporty walki: boks, MMA, zapasy i inne. Dlatego marketingowo atrakcyjniejsze moim zdaniem jest właśnie Murderball. Nazwa ta mogłaby przyciągnąć ludzi do tego, mało znanego na świecie, sportu (jak zresztą większość sportów uprawianych przez osoby niepełnosprawne).

Skąd więc wzięła się wdzięczna nazwa Murderball, bo przecież nie od tego, że zawodnicy mordowali się wzajemnie piłką ;) (to zresztą mogłoby być dosyć czasochłonne xD)? Przedstawię Wam moją własną teorię na ten temat. Murderball to bardzo kontaktowy sport, może nie jak w normalnym rugby, gdzie kilku chłopa w pełnym biegu rzuca się na jednego, ale za to wózki zderzają się ze sporym impetem. Bardzo często skutkuje to dosyć groźnymi upadkami (w tym prosto na twarz), po drodze obijając się o pojazdy kolegów czy zawodników z drużyny przeciwnej. Zapewne osoby o słabszych nerwach, które niezbyt dobrze znoszą takie widoki, mogą w takich chwilach zamykać oczy i wydawać z siebie specyficzny syk ;) Ale chłopaki mają twarde głowy i zwykle nie dochodzi do poważnych urazów ;) Zderzeniom wózków towarzyszy hałas niczym u nacierającej na siebie ciężkiej jazdy konnej. Dodajmy do tego donośne porozumiewawcze krzyki zawodników i doping publiczności. W całym tym pozornym chaosie można by stwierdzić, że zawodnik da się zabić dla piłki. Zatem, idąc tym tropem można powiedzieć że tak naprawdę, pośrednio, ale jednak, (odkrywcze i złowrogie TA DA DAM!) to piłka chce zabić ciebie :O Czyż to nie logiczne? :D Ale pamiętajcie, to tylko moja teoria ;)

Gadu gadu, ale jak się gra w te całe rugby na wózkach, zapytacie? Już śpieszę z wyjaśnieniem.
Mamy dwie drużyny. Wygrywa ta, która zdobędzie największą ilość punktów, choć myślę, że ta informacja jest dosyć oczywista ;) Punkty zdobywa się poprzez minięcie linii bramkowej wraz z piłką. Nie jest to takie łatwe, ponieważ każda drużyna zaciekle broni swojej bramki, blokując przeciwników. Jak to we Władcy Pierścieni ujął Gandalf powstrzymując Balroga: “You shall not pass” xD
Występuje zasada którą nazywam “piłka parzy”, co oznacza, że nie można trzymać piłki dłużej niż 10 sekund, należy ją odbić lub podać innemu zawodnikowi. Kiedy zawodnik przekroczy limit czasowy, gra zostaje przerwana a piłkę otrzymuje drużyna przeciwna. Piłkę można przejąć w czasie podania bądź wybić/wyrwać ją przeciwnikowi z rąk ale trzeba uważać ponieważ (tu pewnie się zdziwicie) kontakt fizyczny jest całkowicie zabroniony i nawet uderzenie w dłoń zostanie potraktowane jako przewinienie. 
Mecz składa się z 4 rund po 8 minut. Po każdej rundzie następuję przerwa, z których druga jest najdłuższa. Drużynom przysługują również krótkie przerwy techniczne.
Gra nie odbywa się na pięknej zielonej trawce tylko na powierzchniach halowych, na boisku o wymiarach 28 na 15 metrów. A linia bramkowa, po przekroczeniu której otrzymuje się tak bardzo upragnione punkty, ma szerokość 8 metrów. Podczas gry na boisku przebywa po 4 zawodników (wyobrażam sobie ten totalny chaos przy większej ilości xD) z każdej drużyny. Zawodnicy posiadają tzw. punkty kwalifikacyjne, które oznaczają stopień niepełnosprawności danego w skali od 0,5 do 3,5. Suma punktów graczy na boisku nie może przekroczyć 8. Nie ma podziału ze względu na płeć - w drużynie mogą grać zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Powód jest dość prozaiczny - mała ilość kobiet poruszających się na wózkach.
Oczywiście, do gry niezbędny jest specjalny sprzęt, zaczynając od wózka. Zabudowany niczym czołg, chroni przed uszkodzeniem ramę pojazdu, koła oraz stopy zawodników. Tylne duże koła pochylone są do wewnątrz w celu uzyskania jak największej stabilności - w innym wypadku gra polegałaby głównie na wywrotkach, a punkty przyznawano by za lepsze salto ;) Dla zwiększenia przyczepności piłki używa się także gumowanych rękawic, dodatkowo często zabezpieczanych taśmą przed zsunięciem. Gracze mający problem z mocnym zaciśnięciem dłoni dodatkowo używają środków, które pozwalają piłce lekko się przylepić. 

No, przedstawiłem już chyba wszystkie najważniejsze zasady rugby dla wózkersów. Dla zainteresowanych grą w tej dyscyplinie oraz dla wszystkich, którzy pragną kibicować i wspierać ten sport (do czego bardzo serdecznie zachęcam) prezentuję link do strony ligi Polskiego Rugby na wózkach nad którą pieczę sprawuje FAR - Fundacja Aktywnej Rehabilitacji :)


Na fanpage wspominałem już kiedyś o filmie Murderball - walka o życie. Nad tą dokumentalną produkcją pracowało m.in. studio MTV Films. Film opowiada o młodych mężczyznach grających w rugby na wózkach. Przestawia historię i perypetie graczy związane z ich niepełnosprawnością, ale także ich ducha i pasję do gry. Z spokojem mogę polecić Wam ten film na jakiś nudny wieczór ;) Do zobaczenia dodatkowo może zachęcić to, że w 2006 roku został nominowany do Oscara. Statuetki co prawda nie zdobył, ale moim zdaniem sama nominacja to już jest coś :)


To chyba na tyle jeśli chodzi o tytułowy Murderball ;) Wiem, że miała to być seria krótkich postów, ale jak zwykle nie do końca mi to wyszło ;) Wszystkim, którzy nie przerwali czytania w połowie i dotarli do tego miejsca, jestem ogromnie wdzięczny :D To już wszystko z mojej strony i zapraszam na CrazyWilla już za tydzień. Jest poniedziałek godzina 11:00 więc zostało tylko jakieś 168 godzin ;) Trzymajcie się ciepło! :)

Pamiętajcie!
Murderball to prosta sprawa - kto nie walczy, ten wypada! xD

PS.
Na koniec chciałem przypomnieć piosenkę, którą bardzo lubię. Została nagrana przez Luxtorpedę specjalnie dla rugbystów na wózkach, drużynę “Balian” z Poznania :) ale motyw walki ujęty w tym kawałku napędza i mnie do działania :)





5 komentarzy:

  1. Nie! Brutalne sporty - nie, nie zgadzam się... ALE: Tak fajnie o tym piszesz, że... jestem zupełnie przekonana o absolutnej potrzebie uprawiania tego sportu i chyba nawet poszłabym na mecz, ałłłłł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to jest dobra postawa :D Też bym się wybrał ;) Można pokibicować razem :)

      Usuń
    2. Będę kibicować z zamkniętymi oczami, ok? :) I uszami! Więc jakby mnie wciągnął jakiś wir z boiska, to ratuj, co:)?

      Usuń
  2. Wojtkowi( synowi) "kopara" opadła, mnie zresztą też! Chyba film obejrzymy, w końcu młody ma już swoje 16 lat, więc damy radę. Z niecierpliwością czekam na następny post- czyta się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Wojtek ma 16 lat to już spokojnie może zobaczyć, bez obaw :) Dziękuję za wsparcie :)

      Usuń