poniedziałek, 1 września 2014

O koło od podium



Hey ludziska!

Zaraz na początku chciałbym wspomnieć o kolejnej nowości na CrazyWill-owym blogu: nowy, dużo prostszy adres www.crazywill.pl rozwiązuje wszystkie problemy typu “hmm jak brzmiał ten długi adres?”, gdyby ktoś z Was chciał mnie polecić znajomej/znajomemu ;)
Mniej więcej miesiąc temu pisałem o sportach ekstremalnych uprawianych przez wózkersów. Dziś przyszła pora, by przybliżyć Wam bardziej tradycyjne sporty - takie, w których bardziej chodzi o ducha rywalizacji niż o kopa adrenalinowego i przekraczanie własnych możliwości czy granic ;) 

Nie zaskoczy Was zapewne, że większość sportów dla osób na wózkach ma swoje odpowiedniki w ogólnie i szeroko znanych na świecie sportach, jak np.: koszykówka, rugby, łucznictwo, szermierka, tenis ziemny, hokej, curling. Różnice w zasadach poszczególnych dyscyplin wynikają z konieczności przystosowania gry pod kątem wózkersów czy innych osób niepełnosprawnych. W tej notce nie chciałbym skupić się na opisie poszczególnych sportów, gdyż jest ich zbyt wiele. Zamiast tego, kilka najciekawszych z nich opiszę w serii krótkich postów. Za to dziś opowiem Wam o roli sportu, mojej małej z nim przygodzie i o Paraolimpiadzie.
Zapraszam do lektury :)

Sport dla wózkersów to nie tylko forma spełnienia własnych ambicji. Dla osób niepełnosprawnych potrafi mieć znaczenie większe niż dla zdrowych, z wielu powodów. Poprzez współzawodnictwo człowiek buduje w sobie wolę walki (“ja nie dam rady?”), która pomaga przetrwać i utorować sobie drogę do obranego w życiu celu. Oczywiście, cały czas mam na myśli zdrowe współzawodnictwo, w myśl zasady fair play :) Uprawiając sport nawet pozbawiony możliwości chodzenia o własnych siłach człowiek wiele się rusza, dzięki czemu poprawia się jego kondycja. Może poczuć się niezależny i szczęśliwy bo to jego świat, bo liczy się tylko sport, dana chwila - czy to trening, czy zawody. To właśnie w takich momentach ma się poczucie kontroli nad własnym życiem i że wiele zależy od nas samych. To wszystko ma wpływ na psychikę i wzmacnia poczucie wartości, pewność siebie. Sport można nazwać taką terapią psychoruchową, która może mieć silny i pozytywny wpływ na wózkersa. Dlatego jeśli jesteś wózkersem i masz możliwości uprawiania jakiegoś sportu, to bardzo serdecznie zachęcam Cię do tego i myślę, że nie pożałujesz :) Jeśli nie masz bladego pojęcia, gdzie jest najbliższy klub prowadzący interesującą Cię dyscyplinę sportową, zawsze pozostaje internet, o którym ostatnio tak czule pisałem, a wujek Google wita z otwartymi ramionami :D

Osobiście, przez specyfikę mojej choroby, nie uprawiam żadnego sportu. Gdybym miał bardziej sprawne ciało, na pewno wybrałbym rugby na wózkach ponieważ jest to dosyć twardy i kontaktowy sport zespołowy. Słychać brzęk zderzających się z sobą wózków, wózki z zawodnikami wywracają się, akcja jest dynamiczna a towarzyszące temu emocje bardzo odpowiadają mojej osobie ;) 
No, może z tym, że nie uprawiałem żadnego sportu, to nie do końca prawda. Chodziłem do szkoły integracyjnej, która posiada na terenie placówki NZOZ gdzie niepełnosprawni uczęszczali na ćwiczenia zamiast wf-u. Ale, na samym początku pierwszej gimnazjum, kiedy jeszcze nie wiedziałem co i jak i zanim sobie załatwiłem ćwiczenia w NZOZ, trafiło mi się kilka wf-ów. No i pewnego razu nauczyciel, żeby mi się nie nudziło, powiedział: “Łukasz, będziesz uprawiał sport”. Bardzo się podekscytowałem i byłem ciekaw, co miał na myśli. Zaprowadził mnie na siłownię do małego pomieszczenia. Stał tam stolik, a na nim rozłożone... szachy. Przyznam, że mój entuzjazm znacząco opadł ;) Nie mam nic do szachów ani szachistów, ale ten sport raczej nie epatuje nadmiarem emocji xD Oto i cała moja przygoda ze sportem, choć ja nazwałbym ją może raczej treningiem umysłu ;)

O sporcie osób niepełnosprawnych robi się głośno co cztery lata - w formie zimowej oraz letniej odbywają się wtedy mnie igrzyska paraolimpijskie, zwane Paraolimpiadą. Pomysł Paraolimpiady po raz pierwszy narodził się w 1948 r. na spotkaniu brytyjskich weteranów II wojny światowej. Z łatwością mogę wyobrazić sobie silnych i w kwiecie wieku niepełnosprawnych weteranów, chcących gdzieś rozładować przepełniający ich nadmiar energii i wykazać się duchem walki, który zakorzenił się w nich podczas wojny. Pierwsza igrzyska letnie odbyły się w 1960 a zimowe w 1976 roku. Natomiast to że igrzyska paraolimpijskie odbywają się w tym samym miejscu co igrzyska olimpijskie zostało zapoczątkowane na igrzyskach letnich w 1988 oraz zimowych w 1992 roku i tak zostało do dziś :) 
W życiu publicznym czy ogólnospołecznym niestety można czasem natknąć się na negatywne nastawienie do sportów uprawianych przez osoby niepełnosprawne: niektórzy uważają, że zmagania takich osób nie mają nic wspólnego ze sportem. Co uważam za kompletną bzdurę, bo również jesteśmy ludźmi i mamy prawo do tego typu współzawodnictwa. Owszem można by tak powiedzieć, gdyby niepełnosprawni startowali razem z pełnosprawnymi sportowcami, ale tak wszyscy z nich są na mniej więcej równym poziomie i taka rywalizacja już ma jak najbardziej sens. Nie wszystkie różnice można zatrzeć za pomocą technologii, jak to się udało u Oscara Pistoriusa. Dlatego też niepełnosprawni sportowcy dążą do tego, aby traktowano ich na równi z tymi w pełni sprawnymi, a sama Paraolimpiada była sportowym odpowiednikiem Olimpiady. Tak jak i na igrzyskach olimpijskich, aby zawodnik mógł uczestniczyć w paraolimpiadzie, musi się do niej w danej dyscyplinie zakwalifikować. Niewątpliwie dla wielu sportowców dodatkową motywacją jest uczestnictwo w tak prestiżowych zawodach, aczkolwiek finansowo są to ciągle dwa różne światy. Wiadomo, dla sponsorów to niestety mało opłacalna sprawna bo najzwyczajniej w świecie zainteresowanie i oglądalność Paraolimpiady są dużo mniejsze. Tymczasem, przecież niepełnosprawni sportowcy też potrafią zrobić dobre sportowe show ;) 

Na koniec chciałbym Was bardzo serdecznie zachęcić do trzymania kciuków i kibicowania WSZYSTKIM naszym białym orłom reprezentującym nasz kraj poza jego granicami. Nie ważne, czy zawodnik jest w pełni sprawny czy nie, najważniejszy jest nasz Orzeł na jego piersi, osiągnięcia i to co reprezentuje sobą.
Jeśli ktokolwiek z Was, drodzy Czytelnicy miałby jakieś pytania, to jak zwykle zapraszam bardzo serdecznie - nie krępujcie się i pytajcie :) Możliwości są trzy: w komentarzu pod postem, drogą mailową (crazywill88@gmail.com) oraz w wiadomości prywatnej na CrazyWill-owym FB.
To by było dzisiaj na tyle, do następnego! Trzymajcie się, ludziska! :)

Pamiętajcie!

Że na wózku też się da,
być sportowcem na 102 ;)




1 komentarz:

  1. Lubię sport, obojętnie czy uczestniczą w nich osoby w pełni sprawne czy te z ograniczoną sprawnością. Co dwa lata (na zmianę letnia/zimowa Paraolimpiada) strasznie mnie smuci i denerwuje fakt, że nie jest ona nigdzie pokazywana, ale trzeba się nieźle naszukać, aby cokolwiek zobaczyć. A przecież to tacy sami ludzie.Ba,nawet sportowców biorących udział w Paraolimpiadzie darzę chyba większym szacunkiem,bo ich poświęcenie, wysiłek i zaangażowanie jest jednak większe niż w przypadku pełnosprawnych.

    http://geocachingpomojemu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń