poniedziałek, 20 października 2014

W obronie

Źródło: http://forums.spacebattles.com/

Hey ludziska!

Dobry odbiór ostatniego posta utwierdził mnie w przekonaniu, że podjąłem ważny temat. Pójdę więc za ciosem ;) Dzisiejszy świat jest pełen niebezpieczeństw, a jednym z powszechniejszych na pewno jest agresja wyrażana np. w różnego rodzaju napaściach. Zastanawialiście się kiedyś nad tym, co w takiej sytuacji może zrobić wózkers? Jeśli nie, zapraszam do lektury posta.

Szczęśliwie, nigdy nie byłem bezpośrednim świadkiem czy uczestnikiem takiej napaści. Widziałem natomiast kilka filmików zamieszczonych w internecie (może ktoś też miał okazję widzieć) i na nich, z braku innych źródeł, oprę moje rozważania. Były to najczęściej nagrania z kamer przemysłowych kiedy to dochodziło do próby rabunku np. w sklepie. Okazuje się, że bardzo często w takiej sytuacji wózkers nie jest w ogóle brany pod uwagę jako potencjalne zagrożenie dla rabusia - bo niby co może zrobić, skoro nawet nie potrafi chodzić. Paradoksalnie, w tym momencie taka dyskryminacja działa nam na rękę ;) Złodziej, nic nie podejrzewając, obraca się tyłem... aż tu nagle zostaje mu założona dźwignia na kark i, obezwładniony, ląduje na ziemi nie mogąc uwolnić się od żelaznego uścisku posiadacza czterech kółek ;) Koniec pieśni, a mina złodzieja - bezcenna :D

Przykład opisanej sytuacji:


Jak widzicie, nawet wózkers jest w stanie stanąć w czyjejś czy swojej obronie i poradzić sobie wobec agresji, która może dotyczyć każdego z nas. Powstrzymanie złodzieja na pewno można zaliczyć do aktów heroizmu, niezależnie od tego czy ktoś jeździ na wózku czy też nie. Ilu ludzi podjęłoby się takiego ryzyka? Nawet kogoś młodego, silnego i wysportowanego może sparaliżować strach lub egoistycznie nie zareaguje w ogóle - dbając tylko i wyłącznie o własną skórę, znieczulając się na krzywdę innych. Dlatego uważam, że w tej sytuacji motywacja ma duże znaczenie: to od niej zależy, jak zaciekle o coś walczymy, niekoniecznie fizycznie ;) Zastanówmy się więc nad motywacją. Dlaczego na wpół metalowy xD wózkers zamienił się w szlachetnego rycerza? Przychodzi mi do głowy kilka możliwości.
Utrata tak ważnej rzeczy jak jak sprawność fizyczna pozwala, moim zdaniem, jeszcze mocniej docenić wartości, jakimi są ludzkie życie i zdrowie. Wartości te mogą stać się tak ważne, że w sytuacji zagrożenia ich obrona może być działaniem odruchowym, instynktownym. Podobnie sprawa może się mieć w przypadku ludzi, którzy wylądowali na wózku z własnej winy, z winy skrajnego braku wyobraźni, gdzie przy okazji uszczerbku na zdrowiu doznały również inne osoby. Nie jestem nawet w stanie wyobrazić sobie, w jakiej kondycji psychicznej musi się znajdować osoba, która siada na wózku, w dodatku mając świadomość, że przez nią ucierpieli niewinni ludzie. Jest to chyba przykład jednej z największych lekcji pokory, jakie może dać nam życie. Człowiek, który zdoła pozbierać się po takiej tragedii, prawie na pewno wyciągnie z tego wnioski, stając się lepszy, mądrzejszy i bardziej odpowiedzialny za siebie i innych. To właśnie ta odpowiedzialność i obietnica dana samemu sobie, że nikt w moim otoczeniu już nie będzie cierpiał, może prowadzić do aktów bohaterstwa. Trzeci powód, jaki przychodzi mi do głowy, często gdzieś tam przewija się w moich wypowiedziach. Mianowicie, może to być rodzaj próby, wynikający z potrzeby udowodnienia sobie, że mimo wszystko jestem w stanie zapewnić innym bezpieczeństwo, a wózek nie robi żadnej różnicy w tym, jakim jest się człowiekiem. W końcu każdy człowiek pragnie czuć się potrzebnym - to zdecydowanie podnosi życiowe morale ;)

Sam często zastanawiałem się co bym zrobił, gdyby ktoś mnie napadł i chciał np. okraść (bo chyba nie zgwałcić ;) ). Oczywiście, moja bujna wyobraźnia podsunęła mi cały wachlarz możliwości samoobrony. Pierwszy na myśl przyszedł mi film Obcy - 8. pasażer "Nostromo", gdzie jeden z bohaterów poruszający się na czterech kółkach poskładał strzelbę z elementów wózka inwalidzkiego :D Inne moje pomysły to paralizator, mała, ukryta kusza czy dmuchawka z strzałkami zamoczonymi w silnej neurotoksynie pochodzącej z małych, słodkich tropikalnych żabek :D A w razie wojny - cekaem zamontowany do wózka xD 
Ale już bez tych wszystkich żartów: w takim, a nie innym stanie fizycznym w jakim się znajduję, zostałoby mi chyba tylko wołanie “HELP HELP ZŁODZIEJ!”, licząc na pomoc innych. Gdybym próbował salwować się ucieczką, to poruszając się w moim żółwim tempie, dla dopełnienia komicznego efektu mógłbym chyba tylko krzyczeć “nie złapiesz mnie!” ;) W ostateczności oddałbym wszystkie fanty, telefon na pewno nie jest wart mojego zdrowia i życia.
Nie należy jednak zapominać o jeszcze jednej opcji. Siła mięśni czy wszelkiego rodzaju broń to przecież nie jedyny sposób na obronę i wyjście z trudnej sytuacji. Zawsze można podejść do sprawy jak policyjny negocjator. Psychologia i manipulacja może być dużo bardziej skuteczna niż pięść, a dobra gadka nieraz potrafi wybawić z tarapatów. Słowo “manipulacja” nie brzmi dobrze, ale kiedy używa się jej do obrony, a nie do naginania świata do własnego widzimisię czy działania na krzywdę innych, to nie widzę w tym nic złego ;) Jak to mówią, tonący i brzytwy się złapie, byle pozostać na powierzchni. W każdym umyśle, nawet psychopaty, można znaleźć lukę, którą można wykorzystać na własną korzyść. Już sama próba zrozumienia napastnika może bardzo pomóc. Zachowując opanowanie, opowiadając o sobie, okazując chęć współpracy możemy zmienić nastawienie bandziora - staniemy się w jakiś sposób związani z nim, a nie okrada się przyjaciela, czyż nie? Drugiego człowieka można podejść na tysiąc różnych sposobów, sztuką jest wybrać odpowiedni - tutaj już, niestety, trzeba zdać się na swój instynkt. 
Mimo, że mam poczucie, że prawdopodobnie wyszedłbym obronną ręką z takiego spotkania, wolę nie próbować i dmuchać na zimne, unikając szemranych ciemnych uliczek i podejrzanego towarzystwa. Ironią byłoby tyle walczyć ze swoją nieuleczalną chorobą, a skończyć wykrwawiając się na zimnym asfalcie ;) Warto zdawać sobie sprawę ze swoich atutów fizycznych i umysłowych, ale lepiej nie kusić losu ;)

To już koniec tego tematu w klimacie kryminału :D Groźne międzyludzkie sytuacje dotyczą wszystkich, bez względu na sprawność, ale mam nadzieję, że udało mi się pokazać że również wózkers potrafi wyjść z takiej opresji, czy to używając swoich mięśni czy też perswazji słownej ;) Mam też nadzieję, że nie przestraszyłem żadnego wózkersa na tyle, żeby bał się wychodzić z domu ;) Tak naprawdę, żeby być absolutnie bezpiecznym chyba musielibyśmy nie wychodzić z łóżka xD Są tylko dwie opcje: albo podejmujesz wyzwania i żyjesz, albo umierasz ze strachu do końca życia. Pierwsza opcja wydaje się dużo bardziej ciekawa i kusząca ;)
To na tyle ludziska! Dzięki za uwagę i do następnego ;) A tymczasem - Cztery koła, wiara w siebie, spójrz przed siebie!

Pamiętaj!
Gdy ktoś chce uderzyć Cię w twarz
to do obrony prawo masz xD

2 komentarze:

  1. '"wózek nie robi żadnej różnicy w tym, jakim jest się człowiekiem"- nic dodać nic ująć!

    OdpowiedzUsuń