poniedziałek, 13 października 2014

Zakaz wstępu



Hey ludziska!

Moi mili, zdarzało się, że jako wózkers bardzo często byłem dobrze odbierany w różnych miejscach, na imprezach, a ostatnio na koncercie IN FLAMES.  Różnie się to objawiało: ktoś mi mówił, że darzy mnie szacunkiem, że mnie podziwia, ktoś przybijał “piątkę”, podawał dłoń ;) W takich sytuacjach zwykle czuję się nieco dziwne, bo uważam, że nie robię nic nadzwyczajnego - ja tylko po prostu chcę i staram się żyć normalnie. Niemniej, zawsze było to bardzo miłe i budujące doświadczenie. Ale, tak jak odwrotnością ciepła jest zimno, tak i można dosyć boleśnie nadziać się na negatywne słowa i zachowania w stosunku do osób niepełnosprawnych. I właśnie o tym dość przykrym temacie chciałbym dzisiaj trochę popisać.

Był taki okres w moim życiu, kiedy spędzałem sporo czasu przesiadując na czacie. Wynikało to z potrzeby poznawania nowych ludzi bez konieczności angażowania w to osób trzecich. Przypominam, że komputer i internet to ważne okno na świat dla osób niepełnosprawnych. Do dziś zresztą utrzymuję kontakt z niektórymi poznanymi tam osobami (pozdrawiam!). Ale nie wszyscy rozmówcy są równie sympatyczni. Była taka dziewczyna, czarny charakter; potrafiła mocno krytykować ludzi za drobnostki, w dodatku z niemałą agresją słowną. W końcu i ja znalazłem się na jej widelcu, choć nie miałem pojęcia, dlaczego tak się stało. Jak to ja, w końcu doprowadziłem do konfrontacji i doszło między nami do rozmowy, ponieważ chciałem się dowiedzieć, co ja jej, cholibka, złego zrobiłem? Jak myślicie, co się okazało?
Otóż, w skrócie: dowiedziałem się, że jestem “niepełnosprawnym darmozjadem żyjącym na garnuszku państwa”. Przyznam, trochę mnie zatkało, ale nie odpowiedziałem na ten wybuch agresją. Cóż, samo określenie “życie na garnuszku państwa” jest dosyć zabawne, biorąc pod uwagę wysokość renty socjalnej, będącą raczej odwrotnością dobrobytu xD Nadmieniłem, że trzeba jednak dać z siebie trochę więcej w życiu, choćby po to, żeby człowieka stać było na różne drobne przyjemności ;) Poza tym, nakreśliłem rozmówczyni nieco moje ambicje: że sama egzystencja to zdecydowanie za mało jak dla mnie, w końcu nie jestem niepełnosprawny z wyboru i dla własnej wygody. Nigdy nie powiedziałbym czegoś w stylu: jestem na wózku, a teraz wszyscy macie mi robić dobrze, bo mi się należy… xD W życiu!
Po konfrontacji, kontakt z tą czatowiczką stał się dużo bardziej przyjazny. Wniosek nasuwa się jeden: z ludźmi, którzy nie mają pojęcia o pewnych sprawach lub oceniają innych zbyt pochopnie należy rozmawiać, a nie reagować taką samą agresją lub pójść płakać, bo ktoś mówi takie, a nie inne rzeczy na nasz temat. Jeśli sam niepełnosprawny nie wyprowadzi “napastnika” z błędu, to nic się nie zmieni i osoba ta będzie myślała, że ma rację - co na pewno nie pomoże w integracji społecznej. Dlatego apeluję do wózkersów i innych osób z niepełnosprawnością: w kulturalny sposób, ale nie dajcie sobie w kaszę dmuchać :D

Mimo chęci osoby niepełnosprawnej do normalnego funkcjonowania i życia społecznego, zdarza się, że największą przeszkodą staje się nie architektura czy ograniczenia fizyczne, a drugi człowiek. Człowiek, którego charakteryzują uprzedzenia, pragnienie dyskryminacji i, powiem dosyć ostro: ograniczenie umysłowe. Pobieżna analiza prasy dostarcza przeglądu takich sytuacji:

Mrzeżyno: grupka niepełnosprawnej młodzieży wyproszona z potańcówki ponieważ “zajmowali za dużo miejsca i nie kupowali alkoholu”. Z tego co widziałem w artykule, potańcówka mieściła się w namiocie sporych rozmiarów. Pomijając jakieś festiwale czy inne większe imprezy, nigdy nie widziałem namiotowej knajpy zapełnionej tak bardzo, żeby nie dało się nawet palca wcisnąć. A obowiązek spożywania alkoholu już w ogóle mnie bawi xD Wiadomo dla entuzjastów alkoholu taki obowiązek to raj, ale nie wszystkim to służy ;) Wyproszenie z lokalu klienta, który niczego nie zamawia, może jeszcze być jakoś usprawiedliwione. W końcu przedsiębiorca płaci miastu za to, że może rozbić w tym miejscu namiot, płaci licencje za puszczaną muzykę, opłaca dj-a. To zrozumiałe, że chce pokryć te koszty i zarobić. Piszę o tym, bo chcę być obiektywny, a wiadomo, jak media potrafią manipulować treścią. Ale jeśli sytuacja była opisana rzetelnie, to takie potraktowanie drugiego człowieka jest po prostu skandaliczne.

Lublin: pomimo posiadanej wejściówki, wyproszono kulejącą przez swoją niepełnosprawność dziewczynę z dyskoteki. Powód, dla którego została wyproszona wyjaśnił się, kiedy tego samego wieczoru mężczyzna na wózku inwalidzkim przyjechał po swoją żonę i również nie został wpuszczony, nawet na chwilę.

Opisane powyżej sytuacje czytam jako: osób z widoczną niepełnosprawnością nie wpuszczamy. Dlaczego? Bo straszymy innych? Bo młoda, zdrowa, uśmiechnięta młodzież z idealnymi ciałami nie może się bawić z kimś takim? Bo czują się lepsi? Brak wyobraźni to straszna choroba, straszniejsza od zaniku mięśni… Jak dla mnie, życie chwilą i egoizm to dwie zupełnie różne rzeczy. Każdego z nas może dotknąć niepełnosprawność lub prędzej czy później będzie musiał zająć się np. na starość schorowanymi rodzicami czy może babcią, dziadkiem i załamie się ten idealny świat, zbudowany na grząskim gruncie. Nie wątpię, że są osoby którym udało się w szczęśliwym złudzeniu dotrwać do końca swoich dni, ale większość wie, że zabawa nie trwa wiecznie, a idealne ciało czy zajebisty melanż to nie gwarancja szczęścia. Absolutnie nie chciałbym tu wrzucać ludzi chodzących na dyskoteki do jednego worka. Wszędzie znajdą się takie a nie inne grupy ludzi i chyba nie da się nic na to poradzić, można być jedynie gotowym na taką sytuację i przyjąć ją na klatę.

Olsztyn: wózkersowej dziewczynie zabroniono zabawy na parkiecie, ponieważ rzekomo miałaby się jej stać krzywda w tłumie tańczących osób. Dla mnie jest to dosyć niedorzeczne: po pierwsze, była to dorosła kobieta, a po drugie, doświadczenie wózkersa pozwala mu ocenić czy dana sytuacja jest bezpieczna dla niego i dla otoczenia. Do stu piorunów, upośledzenie fizyczne nie wpływa na intelekt, a wózek nie robi z człowieka małego dziecka, które nie jest w stanie podejmować decyzji i brać za siebie odpowiedzialności! Idąc tym tropem, sporo lokali mogłoby nie wpuszczać niepełnosprawnych z powodu niebezpieczeństwa stwarzanego przez np. zbyt dużą ilość schodów, ale to tak samo, jak nie wsiadać do samochodu, bo można mieć wypadek. Jako ludzie i obywatele RP mamy niepodważalne prawo do wolności decydowania o sobie, czyż nie? Gdyby mnie spotkała taka sytuacja, poczułbym się potraktowany bardzo przedmiotowo i na pewno nie odpuściłbym bez walki ;)

Czytając o tego typu sytuacjach, ogarnia mnie piekielna złość. Nikt nie będzie niepełnosprawnych, w tym i mnie, CrazyWilla, wrzucał do kategorii podludzi. Każdy z nas ma swoją wartość i powinien o tym pamiętać. I cokolwiek będą mówić na Wasz temat, Wy przecież wiecie swoje, a to jest, moim zdaniem, najważniejsze ;)
Pomimo, że sytuacje opisane w dzisiejszej notce mogły być trochę straszne i zniechęcające, wózkersi, nie obawiajcie się! Zanim człowiek wybierze się do tropikalnej dżungli, musi najpierw dowiedzieć się na co powinien uważać, żeby przetrwać w razie zaistnienia trudnych warunków. I tak samo tutaj. Czasem może być ciężko, ale nie warto się zrażać i zamykać w swojej skorupce przez ludzi, którym słabo wychodzi myślenie, a w lustrze widzą tylko siebie. Tak naprawdę, taki ktoś jest bardziej niepełnosprawny od Ciebie xD A jeśli chodzi o różne przykre słowa - świadczą one wyłącznie o znieważającym, a nie o znieważanym. Z własnego doświadczenia wiem, że chcąc sprawić nam przykrość, taka osoba zwykle jakimś stopniu opiera się o cechy swojego własnego niechlubnego charakteru. Trochę żal - w końcu musi się takiej osobie ciężko żyć w społeczeństwie będąc takim człowiekiem, no ale na to już nic nie poradzimy. Cóż, jak się wdepnie w błoto, to czyści się buty i idzie się dalej xD

I tym akcentem chciałbym zakończyć dzisiejszą notkę. Nie dajcie się, ludziska! Pozdrowienia i do następnego :)

Pamiętaj!
Gdy głupimi się przejmujesz,
właśnie zdrowie swe rujnujesz
:P

8 komentarzy:

  1. Fajny masz ten blog, ale białe na czarnym strasznie męczy wzrok. Czasem nie mogę doczytać do końca. A szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam i bardzo dziękuję za komplement ;) A co do kolorystyki bloga faktem jest że lubię ciemniejsze kolory ale jeśli chodzi o bloga to może w końcu się przełamię i coś zmienię w tym kierunku. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Wiem, nie na temat. Jestem mamą czwórki dzieci, której odmówiono popołudniowego przyjęcia do lekarza, bo zajmujemy "za dużo numerków" w kolejce. Ale nie jednorazowo. Tak na stałe. Jak dzieci mogą chorować, to tylko rano, byle przed siódmą, ba! przed szóstą, cobym męża z autem w domu mogła zatrzymać, bo przed południem dojazdu do przychodni nie mam :)

    Pozdrawiam Serdecznie!

    Ps. W sumie, nie wiem czemu to napisałam i czemu nie skasuję :D Może dlatego, żeby pokazać, że dyskryminacja wiele ma twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej zgadzam się z tym że dyskryminacja nie jedną ma twarz ;) Jeśli chodzi o ośrodek zdrowia wiem coś na ten temat ;) Czasem mam wrażenie że ludzie zarządzający różnymi państwowymi placówkami dostają dużą kasę za utrudnianie innym życia a powinno być dokładnie na odwrót... Zapominają że pracują dla i dzięki społeczeństwu. Ludzie o płytkiej wyobraźni którzy myślą tylko i wyłącznie o swoich tyłkach a nie o tym że np. dla mamy z dziećmi najdogodniejszą porą na wizytę u lekarza jest popołudnie co jest zupełnie normalne i zrozumiałe. Szlag człowieka może trafić ale cóż jakoś trzeba sobie radzić. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Żyjesz normalnie, a biedaki ziejące niechęcią do wszystkiego co inne tego nie potrafią.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zmień, zmień tę kolorystykę, bo nic nie widzę i komentar wpisuję na ślepo ;D
    Swoją drogą, nie wiem dlaczego, ale ja mam odwrotne odczucia niż niektórzy. Często robi mi się przykro jak widzę osobę na wózku, starszego pana niosącego "za ciężkie" zakupy...
    Jestem baba i płaczę podczas seansu w kinie, ale mam chyba serce, a do ludzi niepełnosprawnych, uśmiechniętych (jak TY) czuje podziw!!! Tak, uwielbiam Cię człowieku ;)))

    OdpowiedzUsuń