poniedziałek, 17 listopada 2014

CrazyWill-owe osobowości - Andy Campbell



Hey ludziska!

15 stopni Celsjusza w listopadzie? Nie martwcie się, nie zmieniam tematyki bloga na meteorologiczną ;) Po prostu jest to dla mnie przyjemne zaskoczenie, zwłaszcza, że jak już wspominałem, ja i mój wózek nie lubimy zimy, a w szczególności śniegu (choć ten oczywiście potrafi być klimatyczny). Jak tak dalej pójdzie, w Sylwestra będziemy mogli zrobić grill party o tematyce hawajskiej :D

Dziś za to zaserwuję Wam kolejny post z serii CrazyWill-owych osobowości. Przed Państwem, prosto ze Zjednoczonego Królestwa (UK): Andy Campbell!

Źródło: http://news.discovery.com/
Będąc już dorosłym mężczyzną, Andy nieszczęśliwie spadł z klifu, łamiąc kręgosłup na tyle poważnie, że już niestety nie stanął na nogi. Po wypadku, gdy Andy doszedł już do siebie, stwierdził, że wózek wcale nie musi oznaczać totalnego końca wszystkiego dobrego w jego życiu: może to być początek nowej przygody. A zaczęło się od jego pierwszego zjazdu na sit-sky (pomoc wizualna >>>tutaj<<<). Prędkość i uczucie wolności to coś, co mocno wyryło mu się w pamięci i już wkrótce miało stać się wyznacznikiem jego przyszłego życia. Andy pokochał góry jak nigdy wcześniej i od tamtej pory zaczął intensywniej obcować z górskim krajobrazem o każdej porze roku, używając do tego celu nie tylko sit-sky ale również kajaka, 3-kołowego roweru górskiego napędzanego rękoma, paralotni, terenowego wózka inwalidzkiego czy sprzętu wspinaczkowego. Warto chyba również wspomnieć o tym, że Andy od czasu do czasu, pewnie dla odmiany, schodzi też poniżej poziomu morza - nurkując ;)

To, co wymieniłem wyżej to wcale niemało jak na jednego wózkersa, ale Andy na tym nie poprzestał, o nie :D Spragniony wrażeń, postanowił podjąć się niesamowitego wyzwania polegającego na podróży dookoła świata na wózku inwalidzkim, pokonując łącznie aż 30 000 mil. Wyzwanie to miało na celu nie tylko przekroczenie swoich słabości i udowodnienie, że nawet na wózku można mierzyć się z Fileasem Foggiem, ale także zebranie podczas podróży środków na pomoc charytatywną. Zebrane pieniądze, za pomocą założonej przez siebie fundacji, Andy zamierza przekazać na finansowanie sprzętu adaptacyjnego, a co za tym idzie, na zwiększenie komfortu życia ludzi z niepełnosprawnością ruchową w krajach rozwijających się. Taki, można powiedzieć, wózkers dla wózkersów ;) Nieco inaczej niż w przypadku poprzednio przedstawionego Aarona Fotheringhama, bo tam inspiracja dla innych i otworzenie nowego horyzontu w aktywności osób niepełnosprawnych wyszła niejako przy okazji spełniania pasji młodego chłopaka. W przypadku Andy’ego chodzi także o pomoc materialną na, jak dla mnie, bardzo szlachetny i CrazyWill-owy cel :D Jak już wspominałem przy okazji innej notki, wózki inwalidzkie i inny sprzęt dla niepełnosprawnych potrafią być kosmicznie drogie. I o ile w naszym kraju, dzięki dofinansowaniu ze strony państwa i innych instytucji, jakoś sobie z tym radzimy (no, o tyle, o ile), to w krajach mniej rozwiniętych może być z tym problem. Taki wózkers bez wózka xD będzie absolutnie i totalnie wykluczony z życia społecznego, no, chyba że ma znajomego, który mu coś naprędce pospawa ;) Nie wiem jak Wy, ale jak sobie wyobrażę życie zamknięte tylko i wyłącznie w czterech ścianach, może tylko ewentualnie na jakimś fotelu z kółeczkami, kompletnie bez możliwości ruszenia się gdzieś dalej, to ściska mnie w żołądku - taka sytuacja musi być przerażająca. Dlatego też uważam, że oprócz motywowania, pomoc finansowa jest tu niesamowicie ważna. 

Andy to kolejny wózkers, którego hobby zdecydowanie jest odwrotnością kolekcjonowania znaczków pocztowych ;) Na pewno jego pasja jest wymagająca fizycznie i często niebezpieczna - jest w tym nutka pewnego rodzaju wariactwa xD co z pewnością czyni go CrazyWill-ową osobowością ;) Ma także wpływ na wzrost świadomości problemów osób niepełnosprawnych ruchowo na całym świecie i stara się im w taki czy inny sposób pomagać. Bardzo imponująca postawa ;) Mam wielką nadzieję, że Andy jeszcze nie raz nas czymś zaskoczy :)

Druga notka z serii CrazyWill-owych osobowości dobiega końca - miło mi było po raz kolejny wziąć kogoś pozytywnego na mój celownik ;) Szukanie i czytanie informacji na temat takich person jest naprawdę inspirujące i motywujące i robię to z wielką przyjemnością. Może komuś z Was przynosi to podobną frajdę, a przynajmniej będę się trzymał tej dobrej myśli xD Dzięki za uwagę, udanego tygodnia Wam życzę i do następnego :) Trzymajcie się, ludziska!

Let’s Rock!
Never give up!




"Die living"
- Andy Campbell

6 komentarzy:

  1. Wow. Cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga. Niesamowicie inspirujący wpis, na pewno będę zaglądać częściej.

    Niesamowite, że są tak wspaniali, silni i napawający chęcią do życia ludzie, dla których wózek nie jest przeszkodą. Zwłaszcza, że sama jestem osobą, dla której barierą potrafi być złe samopoczucie.

    Kłaniam się w pas. I przyjdę po więcej.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że treść przypadła do gustu :)

      Usuń
  2. Świetny blog. Zapraszam do zabawy. Uczestnictwo nie jest obowiązkowe ale będzie mi milo jak weźmiesz udział.
    http://afromh.blogspot.co.uk/2014/11/nominacja-do-liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń