wtorek, 23 grudnia 2014

CrazyWill-owe osobowości - Stephen Hawking



Hej ludziska!

Ostatnio trochę zimno kalkulowałem, jakie ekonomiczne korzyści wynikają z wspomagania niepełnosprawnych przez państwo i inne instytucje, zakładając że jesteśmy społeczeństwem humanitarnym ;) Pora na powrót CrazyWill-owych osobowości, ale tym razem będziemy się poruszali w obrębie nauki oraz ludzkiej ambicji i inteligencji. Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do lektury ;) A dziś mam zaszczyt opowiedzieć Wam o pochodzącym z Wielkiej Brytanii wybitnym astrofizyku, kosmologu i wózkersie zarazem. Przed Wami: Stephen Hawking! 

Źródło: http://www.youthconnectmag.com/
Stephen urodził się 8 stycznia 1942 roku w rodzinie lekarzy. Na świat przyszedł jako zdrowe dziecko i nic nie zapowiadało bardzo poważnej choroby, jaka miała dopaść go w nie tak dalekiej przyszłości. W okresie swojej podstawowej edukacji, Stephen nie wyróżniał się jakąś ponadprzeciętną inteligencją. Dobrze się maskował, skubany ;) Kiedy nadszedł czas wyboru studiów, cóż, jak to czasem bywa w takich rodzinach, rodzice mają pewne ambicje wobec swoich dzieci. A ambicją taty Stephena było, aby ten ukończył medycynę - w związku z czym młody Hawking został wysłany na Uniwersytet Oksfordzki. Tu pojawia się mój ulubiony motyw buntu, ponieważ sam zainteresowany bardzo chciał studiować matematykę (już słyszę jęki niektórych z Was xD ja jestem straszna noga z matmy). Na Oksfordzie niestety nie było wówczas takiego kierunku, więc Stephen wybrał nauki przyrodnicze, a wśród nich upodobał sobie fizykę. Jeśli chodzi o inteligencję, to na studiach wreszcie się wyrobił xD Jego profesor wspominał potem, że Stephen dzięki swoim wyjątkowym zdolnościom zapamiętywania i analizy, mimo małej ilości sporządzanych notatek, osiągał duże postępy w nauce, wcale nie poświęcając na nią wielu godzin w ciągu dnia (kto by tak nie chciał? xD). Dlatego oprócz “ruszania” głową, dla zabicia nudy był bardzo aktywny fizycznie - między innymi pływał w drużynie wioślarskiej w Oksfordzie. Po ukończeniu pierwszego stopnia studiów przez pewien czas kontynuował studia na wydziale astronomii, ale uznał że bardziej pociąga go teoria niż obserwacje nieba i przeniósł się na (jeszcze bardziej) prestiżowy Uniwersytet Cambridge. Tam, pod okiem znanego astrofizyka Freda Hoyla, zgłębiał tajniki astronomii i kosmologii teoretycznej.

W tym momencie niestety zaczynają się również problemy zdrowotne Stephena. Pojawiły się pierwsze symptomy choroby: młody Hawking stracił równowagę i spadł ze schodów, dotkliwie uderzając się w głowę. Diagnoza potwierdziła najgorszy scenariusz: stwardnienie zanikowe boczne (ALS) - nieuleczalna choroba prowadząca do paraliżu ciała przez degenerację m.in. komórek rdzenia kręgowego. Lekarze dawali mu 2-3 lata życia. To był najgorszy możliwy moment na tego typu wiadomości. Miał przecież dopiero 21 lat, niebawem miał brać ślub i zaczynał karierę naukową. Młody fizyk popadł w depresję, wlewał w siebie spore ilości alkoholu i stracił motywację do zajmowania się doktoratem. Smutne, choć jak dla mnie zrozumiałe, szczególnie w przypadku 21-latka, przed którym miał być jeszcze kawał życia. Jednak, jak się pewnie domyślacie, Stephen podniósł się z tego stanu - inaczej przecież bym Wam o nim nie opowiadał ;) A stało się to dzięki małżeństwu z jego pierwszą (tak - pierwszą ;) ) żoną, która bardzo go wspierała. Stephen i Jane poznali się na studiach, uczęszczając na kompletnie odmienne kierunki: Stephena fascynowała nauka, a Jane - sztuka. Widocznie te dwa światy uzupełniały się tak dobrze, że zakochali się w sobie i mimo przeciwności losu spędzili z sobą solidny kawałek czasu.

Źródło: http://www.dailymail.co.uk/
Pomimo wsparcia żony, Hawking mógł tylko obserwować, jak stopniowo traci władzę nad swoim ciałem. W 1974 roku nie mógł już samodzielnie wstać z łóżka, a jego mowa stała się bardzo niewyraźna. W latach 80-tych zachorował na zapalenie płuc i musiał poddać się zabiegowi tracheotomii, przez co w ogóle stracił głos. Ale nie martwcie się, moi drodzy, i tę sytuację udało się, przynajmniej w jakimś stopniu, opanować, gdy z pomocą przyszła moja ukochana technologia ;) Stephen zaczął porozumiewać się ze światem zewnętrznym za pomocą syntezatora mowy skonstruowanego przez męża jego pielęgniarki. Jakie jednak było jego, rodzonego Brytyjczyka, zdziwienie, kiedy usłyszał, że jego syntezator mówi z amerykańskim akcentem. W końcu jednak tak bardzo przywykł do tego głosu, że wcale nie chciał go zmieniać na nowszy model ;) Jesteście ciekawi, jak działa takie urządzenie i jak się je obsługuje? Na ekranie znajduje się rodzaj klawiatury, po którym przesuwa się kursor. Użytkownik zatrzymuje ten kursor na odpowiedniej literze, w przypadku Hawkinga - za pomocą policzka xD Sprawę ułatwia program, przypominający słownik T9 w telefonach, który uczy się na podstawie wcześniejszych wypowiedzi i “domyśla się” co użytkownik chce powiedzieć uzupełniając resztę słowa o brakujące litery. Nie jest to jednak szybki proces, przeciętne tempo to jedno słowo na jedną minutę. Na szczęście pojawia się coraz więcej rozwiązań rozpoznawania mimiki twarzy, co może już niedługo przyspieszyć wypowiedzi Stephena nawet 10-krotnie, poprzez przypisanie funkcji do różnych grymasów twarzy. To się nazywa moc nauki i technologii! ;)

Stephen był bardzo zmotywowany do życia, a z pewnością pomagała mu w tym jego rodzina - ze wspomnianą już małżonką dorobili się trójki wspaniałych dzieci. Na pewno to dodawało mu otuchy i sił, nawet jeżeli brać pod uwagę ich rozwód, który nastąpił po 30 lata małżeństwa. Co mogę tutaj powiedzieć? Czasem ludzie po prostu przestają się dogadywać. Zapewne też dużą rolę w tym rozstaniu miała sława i kariera Stephena, wokół którego zrobiło się dosyć głośno i tłoczno. Jak widzicie, nawet tak poważna choroba wcale nie musi się wiązać z fizycznym i psychicznym ubezwłasnowolnieniem. Nadal samemu można podejmować wybory, nawet te niełatwe, czy to dotyczące życia osobistego czy też kariery. Hawking spróbował ponownie związać się, tym razem z swoją pielęgniarką, ale niestety to małżeństwo również skończyło się rozwodem.

Źródło: http://kevinbolk.deviantart.com/
Została mu jednak jeszcze jego ukochana nauka, która niewątpliwie była drugim fundamentem jego życia i ostrej walki z chorobą. Jego badania i dorobek naukowy związany jest z teoriami czarnych dziur, teorią względności, zależnością przestrzeni od czasu, teorią wielkiego wybuchu, grawitacji, kosmologią kwantową, teorią strun, budową Wszechświata i jeszcze parę innych takich ;) Nie chciałbym Was tu zanudzić, a na pewno każdy zainteresowany znajdzie informacje dotyczące dorobku naukowego Hawkinga, choćby w internecie. Dość aby powiedzieć, że ma on spory wkład w świat kosmologi i astrofizyki teoretycznej ;) Wierzcie lub nie, ale ten człowiek uparł się, że odkryje tzw. “teorię wszystkiego”, która wyjaśniłaby dokładnie przyczynę istnienia Wszechświata, a co za tym idzie i nas, co byłoby ostatecznym triumfem ludzkiej inteligencji. Nie chciałbym się tutaj wdawać w dyskusje dotyczące moralności takiego działania, czy też tego w jakim stopniu determinizm Hawkinga uderza w poglądy religijne. Chciałbym za to podkreślić, jak bardzo determinacja oraz nastawienie na konkretny cel i dążenie do niego może człowieka trzymać przy życiu, mimo przeciwności losu. Stephena Hawkinga miało już dawno nie być wśród nas, a choruje już nieco ponad 50 lat i dalej nie daje za wygraną :)

Źródło: http://www.businessinsider.com/
Życiorys Stephena jest bardzo imponujący, ale czy jak reszta moich CrazyWill-owych osobowości, ten naukowiec również zrobił coś szalonego? Jakżeby inaczej! :D Jako astrofizyk chciał najwyraźniej znaleźć się bliżej obiektów swoich badań, udając się w suborbitalny lot w kosmos dzięki oferującej tego typu podróże firmie Virgin Galactic. Przygotowując się do tej misji, odbył lot w stanie nieważkości. I może nie brzmi to specjalnie ekscytująco, dopóki nie dowiemy się, jak wygląda wytworzenie stanu nieważkości na naszej planecie. Mianowicie, specjalnie do tego przystosowany samolot wzbija się na wysokość 8 000 metrów, aby następnie ostro zanurkować. Uzyskany w tym szalonym pędzie stan nieważkości trwa około czterech minut. No, chyba że nastąpi jakaś awaria, to trochę dłużej, ale wierzcie mi, po raz ostatni xD Tym samym, Hawking stał się pierwszą sparaliżowaną osobą w stanie nieważkości (sparaliżowani ze strachu astronauci się nie liczą :P). Sam lot suborbitalny niestety przesunął się w nieokreśloną przyszłość, ponieważ z jakiegoś powodu nasz astrofizyk wylądował w szpitalu. Ale kiedyś, kto wie? ;) Oczywiście Stephen, jak to naukowiec, nie zrobił tego tylko i wyłącznie dla zachcianki. Chciał w ten sposób również zachęcić do jeszcze intensywniejszych lotów w kosmos i jego eksploracji, ponieważ upatruje w tym jedyną drogę ucieczki przed jakąkolwiek globalną klęską na naszej planecie.

Źródło: http://www.dailymail.co.uk/
Chyba nikogo nie zaskoczę mówiąc, że Hawking jest na tyle znanym naukowcem, że jest obecny w życiu publicznym, a nawet w popkulturze. Pokazywał się w różnych programach, zarówno popularnonaukowych jak i talk-show, występował epizodycznie w różnych filmach i serialach, a nawet udzielał swojego cybernetycznego głosu do kilku piosenek. A całkiem niedawno w jednym wywiadzie wyraził chęć wypróbowania swojej gry aktorskiej i wystąpienia jako nowy arcywróg w filmie o Bondzie. Uważa, że elektryczny wózek inwalidzki i komputerowy głos dają mu ku temu całkiem niezłe predyspozycje ;) Jak widzicie, Stephenowi nie brakuje poczucia humoru, chwilami dość ciętego ;) Ze swoim kolegą astrofizykiem Kipem Thorne’em założył się raz o coś ściśle naukowego, za to stawka była zupełnie nienaukowa - przegrany miał opłacić zwycięzcy roczną prenumeratę erotycznego pisma Penthouse. Tym razem, cóż, padło na Hawkinga xD Jak widać, zakład wśród naukowców też może być zabawny xD

Nie wiem co Wy o tym sądzicie, ale jak dla mnie Stephen Hawking jest jak najbardziej CrazyWill-ową osobowością. Trzeba mieć w sobie niesamowite pokłady determinacji i energii, żeby mimo ciężkiej choroby, ograniczonego poruszania a nawet komunikacji ze światem ciągle chcieć żyć i do tego realizować swoje -ambitne!- cele. Stephen Hawking zdecydowanie zmienił oblicze nauki, a do tego wyróżnia się poczuciem humoru i pewnym pierwiastkiem szaleństwa (jak na swój stan zdrowia). Był również w stanie założyć własną rodzinę i przekazał swoje unikalne geny dalej ;) I nic nie stanęło mu na drodze; naprawdę, niesamowicie podziwiam tego człowieka. Sobie i Wam życzę takiej wytrwałości we wszystkim, co robicie.

Przy okazji, chciałbym Was bardzo serdecznie zaprosić od 30 stycznia 2015 do kin na film biograficzny o Stephenie Hawkingu “Teoria wszystkiego” (Theory of Everything). Poniżej możecie zobaczyć trailer :)


Domyślam się, że większość z Was słyszała o Stephenie Hawkingu, ale mimo to mam nadzieję, że udało mi się przybliżyć Wam tę nietuzinkową postać świata nauki, oraz choć troszkę zafascynować jego historią i osobą ;)
Specyficzne CrazyWill-owe życzenia już były ;) Dodam tylko świąteczne: żeby wszystkie dania Wam smakowały, a brzuszki nie bolały! xD Trzymajcie się ciepło, ludziska! Smacznego karpia!

"Jeśli wpadnie się do czarnej dziury, nie wolno się poddawać, bo można z niej wyjść"
-Stephen Hawking


2 komentarze:

  1. Wytrwałości i kolejnych świetnych tekstów!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznałem Ci nominację do Liebster Blog Award, więcej szczegółów: http://kosmosbeztajemnic.blogspot.com/2014/12/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń