wtorek, 9 grudnia 2014

W pułapce umysłu

Źródło: http://www.alt-market.com/


Hey ludziska!

Ale ten czas zasuwa, to już tydzień minął? Nie wiem jak Wam, ale mi pod koniec roku czas mija szybciej niż zwykle. Dzisiaj chciałem przedstawić Wam moje przemyślenia, które naszły mnie przy opisywaniu poprzedniej CrazyWill-owej osobowości - Sue Austin. Wspominałem, że kiedy naszą bohaterkę z całą mocą uderzyła choroba, podłamała się i musiała zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Myślę, że ten temat jest na tyle ważny, że zasługuje na rozwinięcie w osobnym poście. Zatem, do dzieła :)

Temat zdrowia psychicznego ściśle wiąże się z utratą sprawności fizycznej czy świadomością przewlekłej czy nieuleczalnej choroby. Nawet jeśli ktoś jest niesamowicie silny psychicznie i nie widać po nim jakiegoś załamania, zawsze jednak w jakiś sposób ten stan rzeczy odciska piętno w jego głowie i nie ma na to siły. Nie twierdzę, że od razu musi się to skończyć mega depresją (choć istnieje i taka możliwość). Ale duszenie w sobie emocji, szczególnie tych, z którymi sobie nie radzimy, może prowadzić chociażby do kłopotów w kontaktach z innymi ludźmi, co z kolei może stać się przyczyną zamknięcia się w sobie - co niestety dość często zdarza się wśród osób niepełnosprawnych. Dodatkowo, takie zmiany zwykle nie dotykają nikogo z dnia na dzień, raczej to coś bardziej przebiegłego: powoli sączącego się w umysł, stającego się, niezauważalnie, częścią nas samych. Nie piszę tego bo chcę kogokolwiek przestraszyć czy siać pesymizm, tylko żeby zwrócić uwagę, że to właśnie nasza psychika przetwarza i interpretuje wszystko, co nam się przytrafia w życiu. Dlatego trzeba o nią bardzo dbać, a mam wrażenie, że wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, powtarza sobie “jakoś to będzie”. I faktycznie, może jakoś to będzie, ale czy aby na pewno szczęśliwie?

Źródło: http://well.blogs.nytimes.com/
Dziś, kiedy coraz częściej mówi się o tym, że depresja to choroba cywilizacyjna czy wręcz choroba XXI wieku, warto by było w naszym kraju bardziej zadbać o edukację w kierunku psychologicznej świadomości. Dbanie o stan umysłu powinno być tak ważne i naturalne jak dbanie o fizyczną stronę naszego ciała. Wciąż powszechnie pokutuje jednak szufladkowanie osób z problemami natury psychicznej czy psychologicznej jako “świrów”, co dodatkowo krzywdzi i na pewno zniechęca do przyznawania się do swoich problemów i korzystania z pomocy specjalistów. Myślenie tak o samym sobie sprawia, że czasem najtrudniej przyznać się przed samym sobą, że jednak coś nam dolega i potrzebna nam jakaś pomoc. Żeby nie było, że CrazyWill od razu chce wszystkich wysłać do terapeuty xD Pomoc specjalisty to oczywiście nie jedyne rozwiązanie, czasem po prostu wystarczy bliska osoba, która potrafi wysłuchać, pogadać, zrozumieć na swój sposób. Po prostu przyjaciel, który nie będzie lekceważył nas ani bagatelizował naszych problemów; ktoś, na kogo możemy liczyć.

Źródło: http://kolorowyobraz.pl/
Są na tym świecie kraje, gdzie pomoc psychologiczna to normalny stan rzeczy a społeczeństwo jest świadome znaczenia równowagi psychicznej i jej całkiem sporego wpływu na nasze życie. Wspomniana ostatnio Sue Austin, pochodząca z Anglii, bez ogródek przyznaje w wywiadach, że załamała się zaskoczona nagłą chorobą, i że skorzystała z pomocy terapii by móc się pozbierać do kupy. Założę się, że Sue w jakimś stopniu zawdzięcza swój osobisty sukces i przygodę, jakiej nigdy by sobie nie była w stanie wyobrazić, długoterminowym sesjom terapeutycznym, dzięki którym mogła spojrzeć na życie nieco jaśniej, bez koncentrowania się na negatywnych emocjach, które na pewno nie pomagają ruszyć z miejsca po ciężkich przeżyciach ;). 
Następny przykład wezmę z filmu dokumentalnego Murder Ball o niepełnosprawnych rugbystach (pisałem >>>tutaj<<<). Widać tam, że kiedy po wypadku ktoś siada na wózek, od razu na wejściu ma zapewnioną pomoc psychologa i seksuologa, którzy pomagają tej osobie jakoś wejść w tę nową, niełatwą rzeczywistość. Człowiek nie zostaje z tym wszystkim sam - o ile ma ubezpieczenie zdrowotne, oczywiście xD Z tym akurat różnie bywa, no ale to już inny temat ;) Także, jak widzicie, to o czym mówię to nie są jakieś wielkie i nierzeczywiste marzenia i fajnie byłoby dążyć w tym aspekcie do poziomu krajów rozwiniętych nieco bardziej niż nasz ;)

Dobra, nawijam i nawijam, a jak dotąd nie zająknąłem się o tym jak to jest ze mną, odkąd żyje ze świadomością mojej choroby i obserwuję jej postępy. Chociaż wydaje mi się, że jestem osobą silną psychicznie i pogodnie nastawioną do życia, to jednak i mnie, rzecz jasna, nie ominęły rozterki i różne niezbyt wesołe myśli ;) Najgorzej oczywiście było w okresie dojrzewania, kiedy to młody człowiek odczuwa wszystko dużo intensywniej i bardzo przeżywa niektóre sprawy. Szczególnie, gdy taka młoda głowa jest nieco melancholijna, zastanawia się nad sensem istnienia, przemijaniem i całym ogromem tego świata xD Odpowiednia nuta, za oknem noc i dosyć mhroczne klimaty - pewnie niektórzy z Was wiedzą, o czym piszę ;) Nigdy jednak nie dopadła mnie jakaś większa i długotrwała załamka. Sądzę, że zawdzięczam to, oprócz mojego charakteru, czemuś o czym już wspominałem, a mianowicie świadomości choroby już od najmłodszych lat. No bo czym niby może zaskoczyć bardzo wolny (choć silny) bokser, którego ruchy z łatwością możemy przewidzieć? Zupełnie inaczej jest przecież, kiedy sytuacja spada na nas nagle; ja miałem dużo czasu, by się z nią oswajać, dojrzewać wraz z nią. No i oczywiście nie sposób nie wspomnieć, że spotkałem w życiu fajnych ludzi, przyjaciół, z którymi zawsze mogę pogadać i gdzieś tam w środku od razu robi się lepiej, a perspektywy przestają wyglądać tak ponuro. Prawdopodobnie dzięki temu jakoś nigdy nie odczuwałem wewnętrznej potrzeby skorzystania z wyspecjalizowanej pomocy. Aczkolwiek nie mogę wykluczyć, czy aby na pewno nie było to tak, że nie potrafiłem się przyznać do tego sam przed sobą - podświadomość potrafi skutecznie zacierać swoje ślady ;) Ale, gdybym rzeczywiście odczuł taką potrzebę, czy odważyłbym się ją zaspokoić? Na pewno nie jako nastolatek, właśnie ze względu na obawę zaszufladkowania przez rówieśników jako “psychola” (tzn. jeszcze bardziej crazy xD) W każdym razie teraz, jako dorosły facet, jestem już świadomy, jak ważną rzeczą w walce z różnymi przeciwnościami losu jest nasza kondycja psychiczna i nie zważałbym na to, co powiedzą inni ;) Uważam, że jeśli masz kłopot który Cię przerasta, to żaden wstyd przyznać, że nie podoła mu się samemu - w końcu nikt nie jest alfą i omegą (choć pewnie znajdą się osoby, które mają tak “niskie” mniemanie o sobie ;) 

Źródło: http://gadzetomania.pl/
Patrząc wyłącznie przez pryzmat negatywnych doświadczeń, postrzegamy świat ze zniekształconej perspektywy, a przecież właśnie nasze postrzeganie świata, emocje i ogólne nastawienie do życia mogą mieć wpływ na zdrowie naszego organizmu. Nawet medycyna konwencjonalna coraz częściej zgadza się z tym, że choroba może być konsekwencją negatywnego nastawienia, które właśnie w taki nieprzyjemny sposób może zmaterializować się w naszym ciele. Zatem, uzbrojeni w tę wiedzę, sami sobie odpowiedzcie, czy warto dbać o swoje zdrowie psychiczne ;)

Z mojej strony na dzisiaj to już koniec rozważań i mam nadzieję, że czasu poświęconego na przeczytanie tej notki nie uznacie za zmarnowany ;) Zdaję sobie sprawę, że w tej notce piszę o rzeczach dla niektórych oczywistych, ale nie dla wszystkich jest to tak samo jasne - przynajmniej tak mi się wydaje. Poza tym, takie uświadamianie to kolejny mały krok, który pozwoli oddalić się od negatywnego i zaściankowego postrzegania problemów psychicznych, ich leczenia i profilaktyki. ;) Jak zwykle, widzimy się w przyszłym tygodniu :) O czym będę pisać jeszcze nie wiem, spróbuję zaskoczyć siebie oraz Was ;) Niech tydzień minie Wam szybko i przyjemnie :) Trzymajcie się ludziska ciepło!

Pamiętaj!
Jak pod sufitem równo masz, to radę sobie dasz xD






4 komentarze:

  1. Pięknie rozprawiłeś się, ze stwierdzeniem " jakoś to będzie". O matko, jak ja go nie znoszę! Co do psychiatrów i psychologów- też zupełnie nie rozumiem, skąd ten lęk i wstyd przed korzystaniem z ich pomocy, Do internisty można, do psychiatry-nie? A przecież bez zdrowej duszy ciało nie pociągnie, nie ma szans!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kondycja psychiczna jest bardzo ważna, bardzo, podoba mi się Twoje spojrzenie na kondycję psychiczną i świadomość psychologiczną, zgadzam się z Tobą.

    OdpowiedzUsuń