poniedziałek, 15 grudnia 2014

Wózkersowa kalkulacja

Źródło: http://www.centrumbtl.com.pl/

Hey ludziska! 

Pozwolę sobie zacytować znaną piosenkę z pewnej reklamy: “Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta” - podobno ;) bo nie wiem jak Wy, ale ja jakoś nie czuje klimatu nadchodzących świąt. Jedyne co mi o nich przypomina to kalendarz, reklamy, no i kawałki w radiu. Może wpływ na to ma brak śniegu w moich okolicach. Chociaż, ze względu na mój wózkersowy tryb życia, mam nadzieję, że ten jednak nie spadnie (choć wszystkim fanom narciarstwa itp. życzę białych stoków i dobrej zabawy - tylko z daleka ode mnie ;) Wbrew pozorom, jakie zdążyłem tu stworzyć, ta notka nie będzie świąteczna i nie chodzi o to, że nie czuję klimatu. Myślę, że środki masowego przekazu są tym na tyle przesiąknięte, że nie muszę do tego dokładać własnej cegiełki, za to mogę się zająć jak zwykle CrazyWill-owym pisaniem xD Zapraszam do czytania :)

O wózkersach i ogólnie o osobach niepełnosprawnych pisałem dotąd właściwie wyłącznie przez pryzmat humanizmu. A jest jeszcze inne podejście, dość dobrze mi, z racji wykształcenia technicznego, znane - podejście ekonomiczne. Oprócz bycia odrębnymi istotami ludzkimi, wszyscy jesteśmy również jednostkami, elementami składającymi się na społeczeństwo, którym rządzą przeróżne mechanizmy, a wśród nich gospodarka. Do tego społeczeństwa każdy z nas wnosi jakąś wartość, przykładowo w formie pracy, oraz w mniejszym bądź większym stopniu pobiera zasoby. Im mniej pobieramy, tym więcej zasobów ma do dyspozycji reszta społeczności: czasu, energii i pieniędzy na rozwój, efektywniejszą pracę czy chociażby na zachcianki. Wszystko to wpływa pozytywnie na wspomniane przeze mnie już mechanizmy, które z kolei wpływają na nasz dobrobyt. Przynajmniej w teorii, ponieważ to wszystko także może dążyć w zupełnie innym kierunku, będącym totalnym zaprzeczeniem rozwoju pozytywnie wpływającego na wszystkich. Przykładowo, zatracenie się w konsumpcyjnym trybie życia może spowodować zanik wyższych ambicji i innych wartości wspierających progres. Ale nie o tym teraz chciałem pisać.

Zasoby najbardziej intensywnie pobierane są przez trzy grupy: dzieci (tj. od wieku dziecięcego do usamodzielnienia się), osoby starsze oraz osoby chore i niepełnosprawne. Na tej trzeciej grupie chciałem skupić dzisiejsze rozważania, bo o ile nie możemy przeskoczyć wieku dorastania ani zatrzymać procesu starzenia się, przez co mamy małe pole manewru w ograniczeniu pobieranych środków, o tyle w tej trzeciej grupie da się zdziałać nieco więcej. Mam tu na myśli szczególnie działania Państwa i innych instytucji zaraz po zaistnieniu niepełnosprawności u danego człowieka, takie jak pomoc psychologiczna, fizjoterapia, działania ułatwiające funkcjonowanie, aktywizacja zawodowa itp. Prosty przykład: gdybym miał depresję, nie miałbym motywacji do ćwiczeń (co zapewnia również miejsca pracy rehabilitantom) i podupadałbym na zdrowiu dużo szybciej, jednocześnie obciążając społeczność, która się mną opiekuje. Nie miałbym również motywacji do podjęcia zatrudnienia, które pozwala choć trochę wesprzeć napęd ekonomicznych trybików przez zwiększenie ruchu pieniądza w państwowym i zagranicznym “krwioobiegu”. I tak oto dotarłem do sedna sprawy:

uważam że niepełnosprawnym warto pomagać nie tylko dlatego, że każdy człowiek jest równy i powinien mieć takie same szanse, ale również traktując to jako rodzaj inwestycji dającej obopólną korzyść: dla Państwa i społeczeństwa - odciążenie, dla nas, niepełnosprawnych - szansę na normalne i szczęśliwe życie. 

Źródło: http://biznes.gazetaprawna.pl/
W naszym kraju, jak zdarza mi się wypominać przy różnych okazjach, bywa jeszcze z takimi działaniami różnie, i to nie tylko w dziedzinie pomocy potrzebującym. Niestety u nas jeszcze często nie postrzega się różnych zagadnień z szerszej perspektywy, pokutuje działanie doraźne i w skali mikro, bądź też prowadzone pod określoną, odpowiednio liczną, grupę wyborców. Albo pisze się ustawę, która po jakimś czasie okazuje się nie działać jak powinna, bo nikt nie przewidział, że będzie kolidowała z przepisami sąsiadującymi. A wystarczyło usiąść przy porannej kawie i objąć mózgiem trochę więcej niż to, co będę dziś jadł na obiad po pierwszym czytaniu ustawy w sejmowym bufecie przy ulicy Wiejskiej xD Nie posądzałem się, że będę tutaj o takich rzeczach pisał, ale nie mogłem się powstrzymać, wybaczcie ;) 

Nawiasem mówiąc, nasze Państwo do kategorii “aktywizacja zawodowa”, wlicza chyba rentę socjalną: obecnie jest ona na tyle, niska że dość dobrze motywuje niepełnosprawnych do podjęcia pracy - bez niej nie wydolą finansowo xD Taki sprytny zabieg, tyle że nie dla osób, które w ogóle nie są w stanie podjąć pracy, a opiekę z czegoś trzeba opłacić i rachunki też. Ale trzymam kciuki za to, że i z tym będzie coraz lepiej. A tych, którzy zamartwiają się o swoje ciężko zarobione pieniądze oddane w formie podatków chciałbym uspokoić, że osoba niepełnosprawna raczej ich nie przepije, bo zwykle dość trudno jej skoczyć po flaszkę xD

I to chyba już wszystko, co miałem Wam dziś do powiedzenia ;) Mam nadzieje, że takie podejście do sprawy trafi także do przekonania osób nastawionych negatywnie do wspierania osób niepełnosprawnych ;) Prawda jest taka, że dużo korzystniej jest żeby niepełnosprawni (przynajmniej ci, którzy mają taką możliwość) podejmowali pracę, niż zostawali do końca swojego życia w domu na garnuszku Państwa i bliskich. W nieco dłuższej perspektywie wpłynie to pozytywnie na życie nas wszystkich, co starałem się Wam udowodnić.

Jak zwykle fajnie było trochę palce rozruszać na klawiaturze ;) Chętnie zrobię to ponownie za tydzień, także do zobaczenia już niedługo ;) Spróbujcie wprawić się w świąteczny nastrój, bo to już tuż tuż ;) Trzymajcie się ciepło, ludziska. Let’s rock! Never give up! :D

Pamiętajcie!
Gdy każdy od siebie coś da, będzie się żyło na sto dwa xD

2 komentarze:

  1. O ekonomii tak ciekawie? Szalejesz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawda! Nawet taki ignorant jak ja rozumie o co chodzi!

    OdpowiedzUsuń