wtorek, 6 stycznia 2015

Elektroniczny sportowiec

Źródło: http://gatthepress.com/
Hey ludziska!

Witam Was w tym nowym roku ;) Mam nadzieję, że wszyscy spędziliście miło sylwestra; ja odpoczywam po dziś dzień xD Ale jak żegnać i witać nowy rok, to z przytupem ;)
CrazyWIll podczas świąt zrobił sobie małą przerwę w pisaniu ale nadeszła pora, aby ruszyć z kopyta do boju! ;) Także nie zostało mi nic innego, jak zaprosić do Was lektury :)

Dzisiaj znowu zaglądam do świata wirtualnego - zajmę się tematem e-sportu.
Może w pierwszej kolejności zacznijmy od tego, czym e-sport jest. E-sport to skrót od angielskiego electronic sports (sporty elektroniczne). I wcale nie chodzi tutaj o składanie na czas sprzętu RTV i AGD w Chinach xD Do rywalizacji między zawodnikami/drużynami w tym specyficznym rodzaju sportu dochodzi w rzeczywistości wirtualnej, a konkretnie za pomocą gier komputerowych. Gry takie na pewno powinny posiadać możliwość rozgrywki za pośrednictwem internetu, na dzień dzisiejszy to taka podstawa. Żeby ta zabawa miała sens, istotnym elementem jest rywalizacja między pojedynczymi graczami lub całymi drużynami w formie meczowej. Konkretny tytuł gry pełni tu rolę dyscypliny sportowej. Aby dana dyscyplina urosła do rangi profesjonalnych rozgrywek, musi być na tyle popularna, aby organizowanie międzynarodowych turniejów, lig e-sportu oraz wspieranie najlepszych zawodników przez sponsorów było - najzwyczajniej w świecie - atrakcyjne i opłacalne pod względem marketingowym. A kiedy to się stanie, uwierzcie mi, to nie takie po prostu zwykłe sobie granie dla frajdy - to są naprawdę profesjonalni gracze. I oprócz bardzo specyficznego trybu życia i treningów, e-sport, tak samo jak inne sporty, również wiąże się z wielkimi sportowymi emocjami, rzeszami fanów oraz wielkim show; nie bez znaczenia są również wymierne korzyści finansowe ;) Obecnie największą popularnością w e-sporcie cieszą się takie tytuły, jak: Leauge of Legends (gra bitewna z elementami strategicznymi), Starcraft II (gra strategiczna) czy mój ulubiony Counter Strike: Global Offensive (tzw. strzelanka xD).

Źródło: http://www.chip.pl/
W Polsce coraz więcej ludzi zaczyna się interesować e-sportami. Największym turniejem w naszym kraju jest odbywający się już od 3 lat w katowickim Spodku finał ligi ESL, Intel Extreme Masters Katowice. W ubiegłym roku impreza ta przyciągnęła 70 tysięcy osób, a transmisje w internecie oglądano ponad 23 miliony razy. Łączna pula nagród na 5 dyscyplin (gier) wyniosła ponad 500 000 dolarów (ponad półtora miliona złotych!), tak więc całkiem sporo.


Ale dobra, dlaczego Wam o tym wszystkim opowiadam? Cóż, sam trochę siedzę w świecie e-sportu i interesują mnie zagadnienia z nim związane, a drugą sprawą jest to, że może on być polem do popisu dla osób o sporej niepełnosprawności fizycznej, chcących się w jakiś sposób realizować w sportowej rywalizacji (nie licząc klasycznych szachów ;) Możliwości spersonalizowania sterowania (myszka, klawiatura) pod konkretny przypadek są obecnie całkiem spore. I chociaż e-sport wydaje się tu fajną perspektywą, jakoś nie słychać o niepełnosprawnych graczach, którzy chociażby próbowaliby swoich sił gdzieś na wyższych lotach, niż te rekreacyjne. Zbierając informacje do tej notki dowiedziałem się, że w ubiegłym roku w Korei Południowej został zorganizowany międzynarodowy turniej e-sportu osób z niepełnosprawnością. Na początku brzmiało mi to niezbyt fajnie. Oddzielne zawody dla niepełnosprawnych, w e-sporcie? Po co? Przecież to nie dyscypliny fizyczne, gdzie istnienie takiego podziału jest uzasadnione, jak w przypadku paraolimpiady. Ale po co w e-sporcie na siłę traktować niepełnosprawnych jako osobną kategorię? Ale troszkę doczytałem i okazuje się, że zawody te miały za zadanie promowanie osób niepełnosprawnych w tego typu zmaganiach sportowych, udawadniając, że mogą stanąć w nich na równi ze zdrowymi. Uprzedzając pytanie dlaczego Korea: e-sport jest tam bardzo mocno rozwinięty, a wielu koreańczyków ma na jego punkcie kompletnego bzika. Istnieją tam nawet specjalne programy telewizyjne tylko i wyłącznie do transmisji meczów e-sportowych! Według mnie taka promocja jest fajna, o ile działa na zasadzie, że niepełnosprawni zachęcają inne niepełnosprawne osoby do e-sportu, ponieważ to ciekawa perspektywa i pasja. Bo przed resztą świata nie ma co ich promować: tu trzeba po prostu siąść do komputera, trenować i pokazać na co cię stać. To, czy jesteś pełno- czy niepełnosprawny nie ma tu nic do rzeczy. Tu i tu do dyspozycji jest klawiatura i myszka; jedynie to, na czym się siedzi może być różne - tu krzesło, tutaj wózek, ale przecież głównie chodzi o to, żeby tyłek leżał wygodnie xD Po prostu to, czy jesteś niepełnosprawny w ogóle nie jest ważne; masz ochotę zagrać, spełniać się i dążyć do perfekcji w czymś - proszę bardzo, niewiele do tego potrzebujesz ;) Oczywiście, mimo udogodnień, zdarzają się też problemy; przykładowo przez moje słabe krążenie i marznące dłonie spada mi czas reakcji i gra idzie słabiej. Ale ostatnio na takim chińskim odpowiedniku Allegro znalazłem podgrzewane rękawiczki dla graczy podłączane pod port USB, więc może sobie taki wynalazek sprawię :D Cóż, na pewno jeszcze mocniej docenimy sukces nawet niewielki, jeśli po drodze musimy pokonać jakieś problemy, choćby tak niewielkie, jak ten mój ;) 
Bardzo podziwiam profesjonalnych graczy i gdzieś tam moje marzenia również sięgają szczytów; po prostu fajnie byłoby dojść bardzo wysoko i pokazać, że wózek tutaj nie robi różnicy i że też mogę być na takim poziomie. Aczkolwiek, oczywiście, nie jest to łatwa sprawa. Pierwszym moim celem na pewno będzie wybrać się na jakieś lokalne zawody, bo od czegoś trzeba zacząć ;) A przede wszystkim trening, trening i jeszcze raz trening, bo bez niego nie ma kołaczy ;) I naprawdę zachęcam wszystkich tych, którzy chcą się spełnić w tego typu rywalizacji do próbowania i konsekwentnego parcia naprzód, bo bez takiej postawy nie będzie wyników, osiągnięć, w niczym. Każdy wielki sportowiec miał swoje potknięcia, nikt od razu nie rodzi się świetny, to zawsze wymaga wielkiej pracy nad sobą. Także nie ma co się łamać niepowodzeniami na początku ;)

Po raz kolejny starałem się pokazać możliwości i perspektywy dla osób niepełnosprawnych związane z rzeczywistością wirtualną, którą traktuję trochę jako taką protezę dla chorego ciała. Zdaję sobie sprawę, że zaraz ktoś może zacząć dyskusję o niebezpieczeństwach, jakie niesie ze sobą ta technologia. I nie zaprzeczę im, ale wydaje mi się, że pewne transformacje społeczne są nieuniknione wraz z rozwojem technologii. Czy życie, które będzie się różnić od tego dzisiejszego, koniecznie musi być gorsze? Może po prostu inne, na nieco innych zasadach. A że nie idą one w parze z tym naszym dzisiejszym JA to jakby nie ma znaczenia, bo to będzie rzeczywistość młodych pokoleń, które zapewne bardzo dobrze odnajdą się w nieuchronnych zmianach. Przynajmniej ja tak uważam, a jak będzie - historia pokaże ;)

To chyba na tyle w dzisiejszym poście; mam nadzieję, że temat przypadnie Wam do gustu ;) Tymczasem do zobaczenia w przyszłym tygodniu, bo już raczej żadnych przerw nie przewiduję ;) Trzymajcie się ludziska ciepło w te dosyć śnieżne dni i pamiętacie o czapeczkach ;) Let’s rock! Never give-up! ;)

Pamiętajcie!
Gdy na kompie dobrze gracie, także w sporcie się spełniacie ;)





2 komentarze:

  1. Ile to fajnych rzeczy mogę się jeszcze na starość dowiedzieć! Bardzo podoba mi się taka forma aktywności:))

    OdpowiedzUsuń