wtorek, 27 stycznia 2015

Pracownik z napędem na cztery koła

Źródło: http://editmicro.co.za/


Hey ludziska!

Ostatnio post był nietypowy, ale dzisiaj wracamy już na CrazyWill-owy tor ;) Zanim jednak to zrobię, chciałbym jeszcze dodać jedną informację odnośnie ostatniego posta, o której zapomniałem. Mianowicie, jeśli ktoś chciałby się upewnić, czy jego 1% do mnie dotarł, to urząd skarbowy rozsyła rozliczenia dopiero w okolicach października-listopada i trzeba uzbroić się w cierpliwość ;)
Dzisiejszy post będzie o pracy, i będę się starał, żeby nie był to mobbing ;D

Temat poszukiwania pracy, a raczej problemów z tym związanych jest szeroko znany w naszym kraju, ale, jak zwykle, chciałbym pokazać sprawę z perspektywy wózkersa.
Zacznijmy od tego, jaki rodzaj pracy może podjąć wózkers. Na pewno taką główną perspektywą jest szeroko rozumiana praca umysłowa “za biurkiem”, jak np. księgowy, programista, grafik komputerowy i wiele, wiele innych. Sprawę znacząco ułatwia współczesna komputeryzacja, a podłączenie internetu umożliwia podjęcie zdalnej pracy w domu, co niesłychanie pomaga takiej osobie jak ja, która nie jest w stanie dzień w dzień samodzielnie dojeżdżać do miejsca pracy. O dobrodziejstwach, jakie osobom niepełnosprawnym oferuje sieć już szerzej pisałem; tych, którzy nie czytali bądź chcieliby sobie odświeżyć pamięć zapraszam >>>TUTAJ<<<. Następną opcją, ale dostępną tylko dla osób sprawnych manualnie, może być chałupnictwo (np. składanie długopisów w domu) albo rękodzieło (biżuteria, garncarstwo, robótki ręczne, itp.). Z początku takie zajęcie jest na pewno bardzo pracochłonne, ale wraz z upływem czasu nabieramy doświadczenia, a wielokrotnie powtarzana czynność wchodzi nam w nawyk. Z takiego rodzaju pracy zwykle trudno się utrzymać, ale na pewno może stać się niezłym wsparciem dla budżetu. Zasadniczo najlepszą pracą dla wózkersa jest taka, która jest mało wymagająca fizycznie. Ale nawet to nie wyklucza choćby konserwacji powierzchni płaskich, jednak tylko i wyłącznie przy użyciu takiego marketowego pojazdu czyszczącego ;) Nie mam pojęcia jak to się fachowo nazywa, ale pewnie większość z Was kojarzy ;) À propos kierowania pojazdami - nigdy nie pomyślałbym, że wózkers może być zawodowym kierowcą samochodów ciężarowych, a jednak ;) Zobaczcie sami:


Jak widać, są i takie przypadki, ale wszystko oczywiście zależy od preferencji i możliwości. Jeśli ktoś zajmował się czymś przez spory kawałek życia, to czasem, mimo wypadku, nie chce rezygnować z czegoś co tak dobrze zna i lubi, albo wręcz nie potrafi robić nic innego.
Oczywiście prace dla wózkersów wymieniłem według własnej intuicji, bo przecież nie wszystko robiłem i nie wszędzie pracowałem ;) Dlatego, jeśli chcecie podsunąć jakiś pomysł albo znacie takie przypadki, jak pokazany w filmiku wyżej (można powiedzieć - podwójnie mobilny wózkers ;) to nie krępujcie się i piszcie w komentarzach. Może zainspirujecie kogoś, kto powie sobie: “kurcze, rzeczywiście mógłbym to robić!” ;)

Jeśli chodzi o mnie, mimo 26 lat na karku, raczej nie przepracowałem zbyt wiele, a - nie ukrywam - mogłem. Mimo buntowniczego podejścia do życia, które można dostrzec w moich postach, jednak intensywnie żyłem świadomością własnej choroby; tego, że jestem uzależniony całkowicie od innych i myśleniem, że tak już zostanie na zawsze. Zrobiłem licencjat, ale nie sądziłem, aby mój stan zdrowia pozwolił mi osiągnąć coś więcej; poza tym nikt nie wywarł na mnie presji typu “słuchaj, choroba swoją drogą, ale jesteś już dorosły więc zarabiaj na siebie, w miarę możliwości”. Wiecie, to jest czasem potrzebne, bo inaczej bardzo łatwo jest zacząć użalać się nad sobą i usprawiedliwiać zwykłe lenistwo. W moim przypadku zadziałał inny zewnętrzny bodziec - moim znajomi zaczęli szukać pracy, zakładać rodziny, uniezależniać się od rodziców i pomyślałem sobie: “no tak, naturalna kolej rzeczy… a ja?” Od tamtego momentu zacząłem myśleć że nie mogę wieczne zostać dużym dzieckiem, poza tym nielimitowane wakacje w końcu stały się nudne i frustrujące, a mój skromny budżet dawał się w znaki. Może trochę wstyd przyznać, ale tak oto właśnie narodziła się we mnie potrzeba znalezienia sobie pracy. W końcu zebrałem się w sobie, wysmarowałem pierwsze w swoim życiu CV i zacząłem surfować po internecie w poszukiwaniu pracy zdalnej. Oczywiście, nie poszło jak po maśle, ale upór i konsekwencja się opłaciły i zdobyłem pierwszą pracę - nie było to nic nadzwyczajnego, ale był to całkiem niezły początek. Następnie znalazłem kolejną, już bardziej satysfakcjonującą i rozwijającą pracę. A w tej chwili wszystko wskazuje na to, że mam dużą szansę na podjęcie kolejnego kroku w moim życiu zawodowym... ale cii, nie chcę krakać - uwierzę dopiero, jak do tego dojdzie ;) Mam w głowie również kilka własnych przedsięwzięć, także w najbliższym czasie nie powinienem narzekać na nudę ;)

Wiem, że jest więcej wózkersów czy innych niepełnosprawnych, którzy trwają w takim zawieszeniu, w jakim i ja trwałem. Czasem potrzeba jakiegoś wewnętrznego bodźca, a czasem zewnętrznego, jakiegoś porządnego kopa w tyłek. Może dla kogoś właśnie takim bodźcem okaże się właśnie ten post; nie narzekałbym, gdyby tak właśnie się stało ;) Bywają jednak także takie przypadki, kiedy osoba niepełnosprawna zdaje sobie sprawę z faktu, że praca jest czymś ważnym w życiu, mało tego - narzeka na obecny stan rzeczy, ale koniec końców, nic z tego narzekania nie wynika. Niereformowalność takich osób dawniej wywoływała u mnie lekkie uczucie gniewu, ale w końcu dotarło do mnie, że ludzie mają różne charaktery, różne definicje szczęścia i nie można nikogo uszczęśliwiać na siłę, więc się z tym pogodziłem.

Czy wózkersowi trudno jest znaleźć pracę w naszym kraju? Oczywiście, trzeba spełnić podstawowe wymagania na dane stanowisko, jak wykształcenie, doświadczenie itd. Ale pomijając ten aspekt, na podstawie własnych doświadczeń mogę stwierdzić, że jeżeli ma się cierpliwość, a czas nie stanowi problemu, to nie jest to najtrudniejsza rzecz na świecie; zdecydowanie istnieją większe wyzwania. Prawdą jest również, że istnieją pewne ułatwienia, mające zachęcić pracodawców do zatrudniania osób niepełnosprawnych, w celu “aktywizacji zawodowej tej grupy społecznej”. Jedno z ułatwień polega na tym, że pracodawca zatrudniając osobę z orzeczeniem o niepełnosprawności może zrefundować sobie w PFRON-ie pewną część kosztów wynagrodzenia (zainteresowanych zapraszam >TUTAJ<). Choćby dlatego warto pamiętać, że nawet jeśli pracodawca na dane stanowisko pracy nie szuka konkretnie osoby niepełnosprawnej, mimo wszystko warto wspomnieć w dodatkowych atutach właśnie o orzeczeniu. Kolejne ułatwienie: zakłady pracy mają możliwość zdobycia statusu zakładu pracy chronionej, co pozwala mu funkcjonować na nieco korzystniejszych warunkach. Aby uzyskać taki status, pracodawca musi zatrudniać odpowiednią liczbę osób, w tym określony z góry procent osób z niepełnosprawnością. Ostatnia rzecz, z którą się spotkałem to projekty, finansowane głównie z pieniędzy UE. Mają one wspomagać osoby niepełnosprawne na rynku pracy poprzez opłacanie kursów podnoszących kwalifikacje, prowadzenie warsztatów np. z samokształcenia, konsultacje ze specjalistami od rynku pracy czy pomoc w samym procesie poszukiwania zatrudnienia. Na pewno taki projekt prowadzi Fundacja Polskich Kawalerów Maltańskich “Pomoc Maltańska” - sam w tej chwili korzystam, więc sprawdzone info ;)

Jak widać, wobec takich możliwości trudno powiedzieć “nie mogę pracować, bo jestem niepełnosprawny” bo w tym momencie sam argument jest inwalidą xD Moim zdaniem podejmowanie zatrudnienia przez wózkersów czy inne osoby niepełnosprawne jest bardzo ważne i to nie tylko ze względu na presje społeczną czy choćby na to, że (patrząc z męskiej perspektywy) bycie “gołym” jest mało atrakcyjne dla płci pięknej - przynajmniej w kwestiach finansowych ;). Ważniejsza jest tu kwestia samorozwoju, pewności siebie - ponieważ, mimo niedoskonałości fizycznej oraz uzależnienia od otoczenia, wiem, że przynajmniej w kwestiach finansowych potrafię być samowystarczalny. Ta świadomość buduje pewien komfort psychiczny. No i jako osoba społecznie świadoma ;) cieszę się, że w jakiś sposób mogę odciążyć społeczeństwo w którym żyję i zamiast tylko brać, mogę również coś dać od siebie ;)

Pamiętajcie!
Praca, praca - czasem męczy, ale się opłaca ;)

4 komentarze:

  1. Coś mi się wydaje, że takim bardzo dobrym pracownikiem jesteś ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak z skromności powiem że nie wiem czy dobrym ale za to jakim sympatycznym :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem osobą niepełnosprawną. Jestem w drugiej klasie technikum, ale już się denerwuje jak to będzie z pracą. Rok temu zdałam sobie sprawę, że nie chcę liczyć na innych. Jeszcze nic nie zrobiłam., ale zmierzam chyba w dobrym kierunku. Zamówiłam nawet wózek półaktywny, żeby zmotywować siebie do działania.
    http://annenoele.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie cieszy Twoje podejście :) Najważniejszą sprawą, jest to że wcześnie zdałaś sobie sprawę z tego że nie chcesz być zależna od innych, dzięki czemu masz więcej czasu na dążenie do tego celu :) Nie martw się na zapas, bo to tylko może w głowie namieszać. Po prostu działaj stopniowo. Trzymam za Ciebie obydwa CrazyWill-owe kciuki i pozdrawiam bardzo ciepło :)

      Usuń