poniedziałek, 2 marca 2015

Ciemna strona mocy

Źródło: http://www.abc.net.au/
Hey ludziska! 

Witam Was w tym nowym tygodniu, który - mam nadzieję - będzie upływał spokojnie i gładko, bez zbędnych stresów :) Dzisiaj podejmę temat, który wzbierał we mnie od jakiegoś czasu, ale zawsze jakoś miałem obawy o to, jak zostanie przyjęty. No, ale w końcu to CrazyWill-owy blog, który wyzwań się nie boi ;) dlatego dzisiaj będzie o pewnych negatywnych zachowaniach, które potrafią niestety wykazywać niektóre osoby niepełnosprawne, a które przyprawiają mnie o niemałą irytację. Zapraszam!

W ramach tego bloga staram się pokazywać, że wózkersi czy inne osoby niepełnosprawne to normalni ludzie, tacy jak wszyscy. Znaczy to również, że - jak każdy - posiadają zarówno pozytywne, jak i negatywne cechy charakteru. Patrząc tylko i wyłącznie przez pryzmat niepełnosprawności, można dokonać zbyt pochopnej pozytywnej oceny osoby niepełnosprawnej. Przyjęło się uważać, że osoby mocno doświadczone przez życie są bardziej wrażliwe, mają w sobie wiele pokory, doceniają to, co mają i szanują innych. W dodatku, każdy niepełnosprawny jest przecież taki dzielny. I nie twierdzę, że nie znajdą się takie osoby, nawet całkiem sporo. Ale są i czarne owce, które nijak nie wpisują się w ten kanon. Nie będę tu jednak pisał o zachowaniach wynikających stricte z charakteru, ale o tych zachowaniach, które wiążą się ze stanem niepełnosprawności
Zdarzają się osoby, które nadmiernie wykorzystują fakt swojej niepełnosprawności. W mojej ocenie “niepełnosprawny” to określenie stanu w jakim znajduje się dana osoba, a nie profit, który daje przyzwolenie na różne zachowania czy na myślenie, że teraz to mi się wszystko należy i wszystko mi wolno. Osobiście staram się w różnych sytuacjach nie podpierać się swoją niepełnosprawnością (np. niekoniecznie wykorzystywać swoje pierwszeństwo w kolejkach) i mam nadzieję, że mi to wychodzi. Czarne owce starają się wykorzystywać zarówno ten stan, jak i innych ludzi. Niedawno zasłyszany przeze mnie przykład: niepełnosprawna dziewczyna dzwoni do znajomego w środku nocy i mówi, że ma ochotę zjeść to i to, “przywieź”. Nie mieści mi się to w głowie, kurcze, szanujmy się wzajemnie. Taka sytuacja oczywiście jest dopuszczalna: wśród dobrych znajomych, gdy widzimy kogoś online na fejsie i napiszemy bądź zadzwonimy “ej stary (bądź stara) ja wiem, że jest późno, ale może masz ochotę na jakieś całodobowe niezdrowe jedzenie?” ;) Albo jak żonka w ciąży ma ochotę na hamburgera o 1 w nocy - też ok, zmajstrowałeś dzieciaczka, to zasuwaj xD Myślę, że zgodzicie się ze mną, że nawet jeśli od konkretnej osoby mamy przyzwolenie na pewne zachowania, nie zwalnia to nas z zachowania kultury oraz szacunku wobec tej osoby.

Następnie, okropnie mnie denerwują roszczeniowe zachowania. I nawet nie chodzi mi o roszczenia finansowe, choć i te również potrafią sięgać absurdu. Najbardziej nie lubię narzekania na wszystko, podpartego argumentem “jak to może być nie zrobione/przystosowane pode mnie, niepełnosprawnego”. Rozumiem, że trzeba walczyć o swoje, a Polska ciągle nie jest najprzyjaźniejszym pod tym względem krajem, choć jest z tym coraz lepiej. Ale nie wydaje mi się, żeby narzekanie, krzywa mina i roszczeniowe podejście: mi się to należy, były dobrą drogą walki o swoje. Jedyne, co można w ten sposób osiągnąć z całą pewnością to zniechęcić do siebie ludzi swoją zgryźliwością. Po co psuć humor ludziom, którzy nie mają wpływu np. na wyposażenie budynku w windę? Wiadomo przecież nie od dziś, że dużo więcej można osiągnąć będąc cierpliwym, miłym, kulturalnym i takim, no, po prostu ludzkim w swoim zachowaniu. A kiedy takiej marudzie wpadnie w ręce narzędzie w formie ankiety, która rzeczywiście może coś zmienić bo służy gromadzeniu informacji na temat przystosowania obiektów, instytucji - to już jej nie wypełni, bo po co… Coś tu chyba jest grubo nie tak!
CrazyWill, choć zbuntowany, odczuwa głęboką wdzięczność wobec wszystkich zdrowych ludzi, którzy nam, osobom niepełnosprawnym, dają szanse na normalne funkcjonowanie. Czy tego chcemy czy nie, prawda jest taka, że jesteśmy w dużej mierze od Was zależni. Nie chciałbym żeby poprzez spotkanie z jedną nieodpowiednią osobą niepełnosprawną zaprzepaścić szansę na poprawę losu wielu. Bo przecież wrzucić wszystkich do jednego worka jest aż zbyt łatwo. Mówię tu o sytuacjach typu: dobry i chętny do pomocy człowiek spotkał taką czarną owcę i potem nie będzie już miał ochoty np. zrobić podjazdu w swoim sklepie, bo po co dawać szansę, skoro ci niepełnosprawni są tacy wredni. Mam wrażenie, że niektóre osoby niepełnosprawne powinny dać sobie na wstrzymanie. Nauczyć się rozróżniać sytuacje i ludzi, które należy krytykować oraz zastanowić się, gdzie i jakie postulaty wysuwać, a nie kopać dołki, w które samemu można wpaść.

Skąd bierze się takie zachowanie u osób niepełnosprawnych? W sumie w jednym z postów już wspomniałem o rozpieszczaniu niepełnosprawnych dzieci przez rodziców. Takie dzieci mają później poczucie, że wszystko im wolno i że wszystko im się należy tylko i wyłącznie ze względu na stan, w którym się znajdują. Dlatego też mam teraz mały apel: 

Drogi rodzicu niepełnosprawnego dziecka, bardzo Cię proszę:
nie rób mu tego rodzaju krzywdy bo jedyne co go czeka “w nagrodę” to odtrącenie społeczne, a w dodatku może uprzykrzyć życie reszty osób niepełnosprawnych.
Dziękuję, dobranoc.

Bardzo lubię przedstawiać osoby niepełnosprawne w pozytywnym świetle, bo w wielu przypadkach najzwyczajniej w świecie sobie na to zasłużyły. Jednak czasem trzeba też powiedzieć parę niezbyt miłych słów bolesnej prawdy. Niestety, w każdej lodówce znajdzie się jakaś zepsuta wędlina i trzeba ją odseparować, żeby inne rzeczy nie zaczęły się szybciej psuć. Tym oto postem chcę się właśnie odseparować od zachowań, których nie pochwalam i uważam, że są w stanie negatywnie wpłynąć również na moje życie. Mam nadzieję, że może mój post wpłynie na niektóre osoby i sposób ich myślenia. Warto zdawać sobie sprawę, że chociaż wydaje nam się inaczej, często nie jesteśmy odpowiedzialni tylko i wyłącznie za samych siebie. I tą myślą zakończę dzisiejszy post i proszę, aby dobrze zrozumiano mnie ;D Dzięki ludziska! Do następnego! :)

Pamiętaj!
Będąc w niepełnosprawnym stanie, wyłącz narzekanie...

12 komentarzy:

  1. Właśnie otóż to! Ja osobiście jeszcze nie spotkałam osoby niepełnosprawnej, która potrafiłaby cieszyć się życiem i czerpać z niego co najlepsze mimo, że jest w takim stanie a nie innym. Zazwyczaj to osoby, które mają do "zdrowych ludzi" żal o to, że to właśnie oni są niepełnosprawni a my nie. Myślę, że wtedy widać tą ludzką zawiść, nie ma znaczenia czy jesteś niepełnosprawny czy też nie - tak jak wspominałeś, szanować drugiego człowieka trzeba. Bo czego można oczekiwać od świata, ludzi jeśli samemu jest się negatywnie nastawionym na wszystkie aspekty życia? Przyznam szczerze, że ja osobiście od zawsze bałam się niepełnosprawnych ludzi. Kiedyś miałam przyjemność spędzić z taką osobą trochę czasu i przekonałam się, że wcale nie ma czego się bać a wręcz przeciwnie. Możliwe, że wszystko zależy od podejścia danego człowieka. Jeśli chcemy być dobrze traktowani - musimy dawać od siebie dobro. Pozdrawiam Cię serdecznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście masz racje, że sprawa rozbija się również o tę ludzką zawiść, z którą myślę, niestety bez problemu możemy spotkać się u naszych rodaków nie ważne czy zdrowych czy niepełnosprawnych, ale jak widać żal wywołany stanem niepełnosprawności potrafi tę zawiść pogłębiać. Ale wierzę, że można na ludzi pozytywnie wpływać, więc może da się jeszcze coś z tym zrobić ;) Ciesze się, że mogłaś się przekonać na własnej skórze, że są również sympatyczne osoby niepełnosprawne :) Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Niestety albo i stety muszę przyznać Ci rację. Wielokrotnie dostałam kulą po nodze, przejechano mi wózkiem po palcach i miano do mnie pretensję o to, że nie przeprosiłam za stanie na drodze chociaż miejsca obok było wystarczająco nawet dla trzech osób. Oczywiście wmawiałam sobie, że oni mają rację, bo mają taki "przywilej", szkoda tylko, iż często on sam jest przez osoby wychowane na niepełnosprawne (bo przecież jazda na wózku nie równa się nic nie robienie, bez problemu można się rozwijać-wystarczy chcieć) naginany... Może trochę kontrowersyjnie, może nawet bardzo ;)
    +Nie mam nic do osób niepełnosprawnych, a wręcz przeciwnie:pomagam, wspieram, bronię przed nietolerancją, ale są granice uprzywilejowania, bo ja sobie nie pozwolę napluć na głowę tylko dlatego, że pan po amputacji nogi miał taki kaprys.

    http://baby-twinny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz absolutną rację Aleksandro w wszystkim o czym mówisz. Choć czy ja wiem czy Twoje podejście jest kontrowersyjne? Myślę, że bardziej życiowe i niestety prawdziwe. Jeśli kontrowersyjne to tylko dla osób, których boli prawda ;) I oczywiście nikomu nie można pozwolić wejść sobie na głowę a już szczególnie komuś, kto ma złudne wrażenie, że z jakiegoś powodu ma do tego prawo. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Z racji ostro zleżałego PESEL-u czuję się bezkarna i pozwolę sobie napisać po prostu KOCHAM CIĘ CZŁOWIEKU za to co piszesz!!! Należę raczej do gatunku "mamuśki-gnębicielki". Mimo,że mój Wielkolud jakiś nad wyraz samodzielny się robi, czym mnie dumą napełnia, nie raz patrząc na inne rodzicielki, które przed swymi niepełnosprawnymi pociechami dywany przy każdej okazji rozkładają, czasem mam wątpliwości czy ja aby dobrą drogą zasuwam... Na szczęście jest Twój blog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sobie cenię Pani sympatię i wzajemnie :) Myślę, że nie powinna mieć Pani absolutnie żadnych wątpliwości czy dobrze postępuje wobec swojego "wielkoluda". Uważam, że rozpieszczanie czy jak to Pani ujęła rozkładanie dywanów przy każdej okazji to tylko krótkie chwile szczęścia a zaradność życiowa przydaje się zawsze. Dzięki niej możemy kreować własny świat, własne życie, w którym będziemy dużo bardziej szczęśliwi.jednocześnie czerpiąc z tego prywatną satysfakcję. Do boju "mamuśki-gnębicielki"! Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. "Niekonwencjonalna" - spokojnie jestem duży wystarczy dla wszystkich :D

      Usuń
  4. Są też ludzie zdrowi, ale roszczeniowi, wszystko im się należy, bo są "biedni" i samotni... Znam takich.

    OdpowiedzUsuń