czwartek, 17 września 2015

Bo we mnie (też) jest seks

Źródło: http://michaltokarczuk.com/

Hey ludziska! 
Ostatni post był dosyć lekki i wzbogacony wizjami mojej bujnej wyobraźni. Dzisiaj natomiast zajmę się ważnym tematem, który bezpośrednio dotyczy praktycznie każdego z nas - seksem. Zgodnie z tematyką bloga skupię się jednak na seksie osób niepełnosprawnych ruchowo, w tym wózkersów. Jeśli ciekawi i nie razi Was ten temat to serdecznie zapraszam do lektury :)

Mój brat został kiedyś podpytany (najwyraźniej nieśmiałość jednak zwyciężyła ciekawość) o to, czy potrafię stanąć na wysokości zadania w łóżku i czy w ogóle jestem w stanie uprawiać seks. Chociaż może to i dobrze, że nie zapytano mnie bezpośrednio, bo mógłbym się oburzyć ;) Ale faktycznie, “te sprawy” w przypadku osób niepełnoprawnych mogą nie być tak oczywiste. Dlatego powiem Wam że tak, większość osób niepełnosprawnych ma fizyczną możliwość uprawiania seksu, o ile oczywiście w grę nie wchodzą jakieś dodatkowe zaburzenia seksualne czy choroby, które, tak samo jak u całkiem zdrowych, mogą negatywnie wpływać na aktywność seksualną. Gorzej tu bywa akurat z psychiką, ale o tym może za chwilę.

Nikogo chyba nie trzeba specjalnie przekonywać, że seks wpływa bardzo korzystnie na organizm i samopoczucie. W przypadku osób niepełnosprawnych ruchowo zaryzykuję twierdzenie, że korzyści te nabierają jeszcze większego znaczenia. Weźmy na ten przykład endorfinę czyli tzw. hormon szczęścia, który jest uwalniany podczas stosunku seksualnego i wpływa na nasze dobre samopoczucie, a co za tym idzie, również na równowagę psychiczną. Jest to szczególnie ważne bo, powiedzmy sobie szczerze, niepełnosprawność z psychologicznego punktu widzenia nie jest zbyt komfortową sytuacją życiową ;) Pożycie dobrze oddziałuje na pracę serca i układ krwionośny, a poprawa krążenia krwi w organizmie wózkersa jest bardzo wskazana - powiem Wam, że nie jest z tym najlepiej, a w chłodne dni bywa szczególnie słabo ;) No i wreszcie warto też wspomnieć, że jakakolwiek aktywność fizyczna ma dobry wpływ na utrzymanie formy w niepełnosprawnym ciele; seks może być takim swoistym i do tego przyjemnym dodatkiem do rehabilitacji ;D Z tych oto powodów uważam że osoby niepełnosprawne nie tylko w większości mogą, ale wręcz jak najbardziej powinny współżyć - bo dlaczego nie? W końcu są przecież normalnymi ludźmi, tylko mniej sprawnymi.
No dobra, więc wiemy że warto, a jak się do samej rzeczy zabrać? No cóż, więc wjeżdżamy do sypialni, a potem wokół łóżka szaleńczo fruwają majtki, koła, skarpetki, dętki, stanik, opony a od namiętności dach płonie niczym Rzym w Quo Vadis ;) No dobra, może nie zawsze to takie hop-siup. Nie bez powodu napisałem, że osoba niepełnosprawna ma fizyczną możliwość uprawiania miłości, jednak najgorsze ku temu przeszkody tkwią najczęściej w głowie. Pierwsze skrzypce grają kompleksy wynikające bezpośrednio z danej niepełnosprawności. Osobą niepełnosprawną rządzą obawy: czy da radę fizycznie, czy zadowoli swoją partnerkę/partnera, czy się nie wygłupi, czy partner/partnerka zaakceptuje moją fizyczność, itp. Do tego dochodzi zwykłe ludzkie ego, w szczególności te męskie, które m.in. wymaga posiadania najlepszego samochodu, największego penisa w okolicy i bycia najlepszym kochankiem świata ;) To wszystko czasem narasta sprawiając, że naprawdę trudno jest przełamać granicę swojego psychicznego komfortu. Nagle nawet wizja seksu staje się mało atrakcyjna; skoro mam się stresować i denerwować, to wolę nie starać się o to w ogóle. I tak oto w umyśle powstaje zator, zahamowanie seksualne, które nie jest czymś naturalnym - jest zaburzeniem, które można wyleczyć tak samo jak fobie czy depresję. Zresztą pisałem już kiedyś post o zdrowiu psychicznym, o którym ciężko się rozmawia w naszym kraju i którego ciągle nie traktuje się jak ważnego elementu zdrowia. “Przecież nie pójdę do psychiatry, bo ludzie od razu uznają mnie za wariata”. Podobnie jest z seksem. Niestety u nas edukacja seksualna jest wciąż bardzo słaba, do tego nierzadko próba rozmowy na ten temat u niektórych wywołuje jedynie wielkie rumieńce na twarzy, a ktoś nieco starszy często się oburzy. Oczywiście można zatkać uszy, zamknąć oczy i nie przyjmować do wiadomości, że seksualność jest bardzo ważna w naszym życiu. Można nawet nie mieć partnera w obawie przed kontaktem seksualnym. Tylko teraz wyobraźmy sobie, czysto hipotetycznie, że w jakimś społeczeństwie co druga osoba ma taki problem i co? Te osoby raczej nie wydadzą na świat potomstwa bo niby jak, wiatropylnie? ;) Takie społeczeństwo w perspektywie czasu stanie się społeczeństwem mocno starzejącym się, a w przyszłości zaczyna na tym cierpieć gospodarka, ekonomia i komfort życia. A jeśli ktoś nadal nie rozumie tego związku z demografią, to ja już lepiej nie potrafię tego wytłumaczyć i zobrazować.

Bez wątpienia, zahamowanie seksualne jest zaburzeniem, które może negatywnie wpływać na życie człowieka i nie ma tu znaczenia czy jesteś całkowicie sprawny fizycznie czy może troszkę mniej ;) Czy można sobie z tym poradzić i jak? Cóż, specjalistą nie jestem, ale tak na chłopski rozum pewnie skierowałbym swoje kroki (a właściwie koła) do seksuologa, po coś w końcu są, tak samo jak psychiatrzy czy psycholodzy ;) Ale żeby rzucić na temat nieco więcej światła chciałbym Wam polecić film z CrazyWill-owej listy “koniecznie musisz to zobaczyć” pt. Sesje (reż. Ben Lewin, produkcja USA). Jest to taki komedio-dramat z romansem i (tak w skrócie) opowiada o 36-letnim Marku, który od dziecka jest dotknięty paraliżem całego ciała, ale postanawia poznać smak seksu. W tym celu opłaca terapeutkę, której specjalnością jest leczenie zahamowań seksualnych. Śpieszę z zapewnieniem, że nie jest to żaden 3-minutowy filmik ;) tylko poważne dzieło, nominowane m.in. do Oscara. Cheryl, bo tak ma na imię terapeutka, prowadzi terapię w pojedynczych sesjach; zaczyna od zwykłych rozmów, poznaje Marka, później coraz bardziej przełamuje bariery związane z fizyczną obecnością drugiego człowieka, strachem przed bliskością i tak aż do kulminacyjnego momentu całej terapii a mianowicie do pełnej penetracji, która jest jednocześnie zakończeniem terapii. W filmie zobaczycie wiele zabawnych sytuacji związanych z seksem czy bliskością drugiej osoby ale również dramat głównych bohaterów, czyli po prostu, jednym słowem, życie. Teraz sobie wyobraźcie jak w naszym kraju nazywano by taką terapeutkę-surogatkę seksualną, zapewne kurtyzaną, nierządnicą, albo i gorzej, zupełnie nie zwracając uwagi na to że czynności seksualne są w takiej terapii najmniej ważne, bo liczy się to, co jest w głowie. Same czynności jednak muszą być wykonane, bo jak chcesz się nauczyć pływać nie będąc w wodzie? W internecie wyczytasz? xD No chyba nie. Myślę że zanim zaczniemy stosować tego typu terapię dla ludzi, którzy mają potężne zahamowania seksualne, zanim zmieni się nieco mentalność społeczna w naszym kraju, minie jeszcze wiele czasu.

No dobra, krążę wokół tematu a tu ludzi na pewno ciekawi, jak właściwie niepełnosprawni uprawiają seks. A Ty jak się kochasz, na jeźdźca? Misjonarza? A może na pieska? Zapewne jest to uzależnione od możliwości fizycznych oraz wygody i komfortu obojga partnerów. I dokładnie tak samo jest wśród osób niepełnosprawnych fizycznie. Choć może raczej nie będą to wygibasy rodem z Kamasutry ;D Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że dla wózkersa najwygodniejszą pozycją będzie półleżąca lub siedząca, co chyba jest dość logicznie. Jeśli chodzi o pozycję całkiem leżącą, to nie wiem jak w przypadku kobiet na wózku, ale facet w takiej pozycji może poczuć się totalnie przygnieciony, zdominowany, nieporadny i będzie po zabawie. Kiedyś z ciekawości i oczywiście dla własnej wiedzy szukałem jakiś ciekawych pozycji, technik i sposobów na seks wózkersa, ale informacji na ten temat było raczej skąpo. Znalazłem jeden całkowicie profesjonalny instruktaż (bez nagości) przygotowany przez seksuologa na wózku inwalidzkim (czyli można zaufać, że zna się na tych sprawach ;), gdzie ze swoją asystentką, i chyba zarazem partnerką, demonstrował kilka pozycji w łóżku. Jeśli ktoś jest ciekawy, to podrzucam linka. Swoisty instruktaż, jak w takim stanie fizycznym można uprawiać seks, można dostać w USA, jak wynika z filmu Murderball o wózkersowych rugbystach, który już Wam polecałem. Jest tam pokazane, jak osoba po urazie kręgosłupa, która świeżo siada na wózku, dostaje w szpitalu informacje na temat swoich możliwości seksualnych. Może tam skorzystać z pomocy seksuologa, jak również dostać nagranie instruktażowe pokazujące techniki i pozycje, które mogą okazać się przydatne w przyszłości. Taka polityka pomaga zapobiegać problemowi niepełnosprawności seksualnej: “Okej, miałeś wypadek, ale to jeszcze nie koniec świata, idź (a raczej jedź) kochać się ze swoją żoną, narzeczoną, dziewczyną czy po prostu z partnerką”. I po problemie. Nie słyszałem żeby coś takiego było możliwe w Polsce, być może gdzieś jest, choć biorąc pod uwagę naszą słabą edukację seksualną, wątpię w taką możliwość. Trzeba działać na własną rękę, ale dla chcącego nic trudnego ;)

No i jeszcze ważna kwestia partnerki/partnera seksualnego. Moim osobistym i skromnym zdaniem, osobie niepełnosprawnej, szczególnie wózkersowi, najlepiej uprawiać seks z stałym partnerem/partnerką, kimś kogo się zna, darzy uczuciem i zaufaniem. Nie jestem zwolennikiem przygodnego seksu, choćby dlatego, że nowa osoba nie ma na ogół pojęcia o tym, co nam dolega, jak postępować żeby niechcący nie zrobić krzywdy, jak będzie wygodniej i tak dalej. Takie uczenie kogoś za każdym razem na nowo niesie ze sobą pewien dyskomfort psychiczny. Najważniejsze umiejętności, które pomogą w pożyciu partnerów to kreatywność (spróbujmy zrobić w taki sposób), otwartość umysłu (nigdy w ten sposób tego nie robiłem/robiłam, ale mogę spróbować) i komunikacja (tak jest mi niewygodnie, rozwiążmy to jakoś inaczej). Bez tego będzie to mozolna praca, a przecież chodzi o to, żeby jak najszybciej odnaleźć komfort, bezpieczeństwo, no i oczywiście, przyjemność.

Mam nadzieję, że dostatecznie dobrze i zrozumiale przedstawiłem Wam temat seksu wśród osób niepełnosprawnych ruchowo. Jak widać, nie jest to temat całkiem prosty, przyjemny ani pozbawiony pewnej problematyki, a środki wsparcia w naszym kraju są mierne. Dodatkowo, poglądy na temat seksualności bywają dość skrajne. Często nie dostrzega się, że seks jest tak samo ważny jak posiadanie pracy, uczestniczenie w życiu społecznym, potrzeba miłości. Ludzie niepełnosprawni walczą o to, żeby żyć normalnie, ponieważ są normalnymi ludźmi, tylko z pewnymi usterkami swojego ciała. Jeśli brakuje któregoś elementu jak np. możliwości uprawiania seksu, to takie życie nie jest pełne. Piszę “możliwości”, ponieważ nie namawiam tutaj nikogo do bycia jak króliki amerykańskie, które, hmm, rozmnażają się bardzo intensywnie. Chcesz uprawiać seks to uprawiasz, nie chcesz to nie, ale zawsze powinno się mieć taką możliwość ;)

Dziękuję za Waszą uwagę :) Wiem, wiem: tekst wyszedł trochę długi, ale w końcu był to post o seksie, więc nie mogłem skończyć zbyt wcześnie… xD Następny post już wkrótce :) Trzymajcie się, Ludziska!

4 komentarze:

  1. No z tym "jak najszybciej odnaleźć przyjemność" to trochę przegiąłeś. Delektować, Crazy, delektować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :) Oczywiście masz rację! :) A ja wcale nie miałem na myśli momentu kulminacyjnego :D

      Usuń
  2. Mogę powiedzieć, że świetnie to napisałeś, na prawdę nie podjąłeś tematu tak "chamsko", że seks to seks i nic więcej. Na pewno wielu osobom pomoże taki post, mam nadzieję, że trafi do dużej liczy odbiorców. Wiadomo, że nie jest to łatwy temat ale poradziłes sobie z nim bym powiedziała "celująco".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałem się i dziękuję za te miłe słowa :)

      Usuń