środa, 30 września 2015

Dziwne przypadki CrazyWill-a


Żródło: http://photobucket.com/

Hey ludziska!
Dzisiaj chciałbym Wam opowiedzieć parę zabawnych, czasem dziwnych sytuacji z mojego wózkersowego życia wynikających z interakcji międzyludzkich. Zapraszam! :)

Moja wózkersowa osobowość często przyciąga do mnie różnych ludzi: od tych życzliwych w stosunku do mnie po, mówiąc delikatnie, osobniki dosyć specyficzne. I dziś będzie trochę właśnie o tych ostatnich.
Czy obawialiście się kiedyś spotkania z “kibolami”? Ja tak - bo, po pierwsze, nie bardzo rozumiem kulturę hooligansów, a po drugie nie mam jak się bronić, ani nawet uciec. Ale, jakże by inaczej, nie udało mi się uniknąć takiego spotkania :D Mieszkam niedaleko niewielkiego jeziorka, wokół którego znajdują się knajpki, w których można również potańczyć na wolnym powietrzu. Ze znajomymi mieliśmy upatrzone jedno takie miejsce. Pewnego razu podczas wizyty tam od wejścia rzuciło mi się w oczy, że większość ludzi siada przy stolikach tylko z jednej strony miejsca wyznaczonego do tańca i zabawy. Z bliska okazało się, że przyczyną tego było posiedzenie weteranów fanów pewnego klubu sportowego którego nazwy nie wymienię. Byli to w większości dobrze zbudowani panowie. Pomyślałem sobie: no świetnie, zabawa będzie bombowa: dostaniemy każdy po bombie i pójdziemy spać. Mimo to usiedliśmy przy stoliku, a parkiet powoli zapełniał się ludźmi, w miarę jak alkohol powoli pomagał im pokonywać obawy. Gdy w głośnikach wybrzmiał rock’n’roll nie wytrzymałem i również ruszyłem tańczyć. Dobrze się bawiłem, kiedy podszedł do mnie jeden z większych “kibiców”. Spojrzałem w górę i nagle świat skurczył się do tej chwili: ludzie wokół nas zniknęli, byłem tylko ja i on. Przestałem słyszeć muzykę a jedyne co słyszałem, to gorączkowe bicie własnego serca i dźwięk przełykanej śliny w wyschniętym nagle gardle. Człowiek, który górował nade mną, wygiął usta w grymasie przypominającym uśmiech, po czym ręką wielką jak bochen chleba poklepał mnie po plecach i uścisnął mocno dłoń mówiąc “szacuneczek, gościu”. Świat wokół mnie znowu nabrał tempa, a ja zdobyłem się jedynie na słabe, pełne ulgi “dzięki” xD Jakiś czas później nowy znajomy podszedł do mnie ponownie, wręczając butelkę piwa. W pierwszej chwili odmówiłem, ale dał mi do zrozumienia, że byłoby mu bardzo przykro, gdybym nie przyjął tego złocistego podarunku. Nie upierałem się przy swoim, bo nie chciałem dostać nagrody Darwina za najgłupszą śmierć: “umarł bo nie chciał darmowego piwa” xD Mój młodszy brat popełnił poważny błąd, próbując poczęstować się tym podarkiem. Sponsor tego piwa zareagował na to bardzo żywiołowo: zobaczyłem, jak umięśniona ręka unosi w górę olbrzymią pięść.. Na szczęście zdążyłem krzyknąć “spokojnie, to mój brat!”, dzięki czemu dzisiaj nie musimy sobie organizować w domu braterskich wyścigów na wózkach inwalidzkich ;) Ale nie był to koniec dobrodziejstw tamtej imprezy. Po pewnym czasie ten sam gościu przyprowadził ze sobą swoją dziewczynę, która była młodsza od niego i w sumie ładna. Oczywiście, mimo to inni faceci za bardzo się jej nie przyglądali - nie byli na tyle odważni, ani szaleni ;) Przedstawił mi ją i nakazał: “baw się z nią”. Powiem Wam, jak ona się wyginała… czasem miałem wrażenie, że wygina się niczym mamba w miejscach, w których człowiek teoretycznie nie powinien. Oniemiałem, niekoniecznie z zachwytu: cała ta sytuacja wydała mi się niedorzeczna no i może jestem staroświecki, ale preferuję bardziej subtelne zachowania u kobiet. Poza tym nie byłem pewien co będzie bezpieczniejszym rozwiązaniem: patrzeć się na nią, czy może w niebo albo w ziemię xD Gdy się obudziłem na drugi dzień nie do końca wierzyłem że to wszystko wydarzyło się naprawdę, a nie było tylko jakimś dziwnym snem.
Następna sytuacja również dotyczy dyskoteki, tym razem w Jastrzębiej Górze, gdzie pewna starsza Pani bardzo uparła się, żeby ze mną tańczyć. To nie tak, żebym uważał że w pewnym wieku to już należy tylko w domu siedzieć, ale to była, mówiąc delikatnie, bardzo zaniedbana kobieta, od której zionęło alkoholem jakby zaczęła pić jeszcze zanim przyszedłem na świat i nie skończyła do tej pory. To miejsce akurat nie dyskryminowało nikogo chętnego do zabawy, był to po prostu taki kameralny parkiet z barem, gdzie można było wejść prosto z ulicy. Starałem się jej unikać jak mogłem, ale nie dawała za wygraną; w pewnym momencie już głupio mi było i stwierdziłem, że trzeba się ewakuować. Rozejrzałem się za moimi towarzyszami broni, a ci wycofali się do wyjścia i z rozbawieniem obserwowali moje kłopoty, komentując, że znalazłem sobie nową dziewczynę z odpowiednim stażem życiowym xD
Ja tu ciągle o imprezach, ale przytrafiła mi się również dosyć uduchowiona sytuacja ;) Kiedy buszowałem między stoiskami na targu w Wiśle, podeszła do mnie jakaś kobieta i zaczęła zapewniać że Bóg mnie kocha, że na pewno wyzdrowieję i że ma dla mnie posłanie Ducha Świętego, które rzeczywiście wręczyła mi spakowane w dosyć grubą kopertę. Byłem kompletnie zaskoczony, zdezorientowany i nie widziałem co o tym myśleć. Przez głowę przemknęły mi zasłyszane historie o różnego rodzaju cudach. W końcu jednak otworzyłem kopertę i czytałem, czytałem, aż w końcu, po przeczytaniu całości (a nie było tego mało) muszę z żalem powiedzieć, że były to jakieś herezje. Z resztą, jak widać, nie wyzdrowiałem do dziś ;) A wspomniane herezje mogą (ale nie muszą) być efektem kłopotów z zdrowiem psychicznym. I tak oto szybko przestałem o tym wydarzeniu myśleć w kategoriach przeznaczenia i cudów nad cudami. Biorąc pod uwagę powyższe fakty, dobrze że mimo wszystko zdecydowała się jednak kulturalnie wręczać kopertę, a nie od razu wysadzać się w powietrze wraz z połową targu ;)
O, jeszcze jedna historia związana z Wisłą. Pewnego razu zaczepił mnie taki drobny pijaczek, z wyglądu w stylu “Kierowniku, dorzuci się kierownik do szato de jabol?”. Ten jednak nie chciał ode mnie drobnych, po prostu zapragnął podzielić się ze mną swoją historią: o tym jak miał kiedyś wypadek i też jakiś czas jeździł na wózku ale miał operację, następnie rehabilitację i jakoś z tego wyszedł. I to wszystko byłoby okej, gdyby nie to że koniecznie chciał mi też pokazać swoje blizny i prawie ściągnął spodnie na deptaku w centrum miasta. Na szczęście dla mojej psychiki jakoś udało mi się mu to wyperswadować. To się nazywa spontaniczność ;)

To już wszystkie opowieści dziwnej treści na dziś. W świetle tych i wielu im podobnych wydarzeń, nie raz nasuwała mi się refleksja, dlaczego spotykają mnie takie sytuacje? Dlaczego ja? xD Mam na ten temat parę teorii, którymi chciałem się z Wam podzielić. Wydaje mi się, że mężczyźnie z pierwszej historii w pewien sposób zaimponowałem, może tym, że nie siedzę w domu użalając się nad sobą tylko potrafię wyjść do ludzi i bawić się, po prostu zwyczajnie żyć, jak normalny człowiek. Może nie potrafił sobie wyobrazić co on by zrobił na moim miejscu, pozbawiony swojej siły fizycznej, co wzbudziło w nim szacunek do mojej osoby, który chciał mi okazać - na swój nieco specyficzny sposób. W sumie było to fajne, chociaż nie czułem się zbyt pewnie ;) A co z pozostałymi przypadkami? Może to moje jakieś wrodzone zdolności empatyczne? Albo może osoby niepełnosprawne wydają się być łagodniejsze, dzięki czemu również bardziej godne zaufania? Wypracowałem jeszcze jedną teorię. Niepełnosprawność potrafi się wyróżniać w tłumie, jakby nie było jest to pewna inność - przynajmniej od tej strony fizycznej bo, jak zawsze powtarzam, osoby niepełnosprawne to zwyczajni ludzie, którzy chcą normalnie żyć. Ludzie, którzy mnie zaczepiali również nie byli czymś powszechnym w skali całego społeczeństwa, nosili piętno inności, bez znaczenia czy mieli wpływ na to, że ich sytuacja życiowa potoczyła się tak a nie inaczej, czy też nie. A w końcu kto zrozumie cię lepiej niż osoba, która prawdopodobnie również wiele przeszła w swoim życiu i również czasami jest traktowana jako ta “inna”?
Czy któraś z moich teorii tłumaczy opisane przeze mnie interakcje międzyludzkie? Myślę że na pewno nie w 100%, bo na pewno wiele zależy również od konkretnej osoby i jej indywidualnego sposobu myślenia, ale wydaje mi się, że obrałem dobry kierunek ;)

Nie wiem, czy osoby nie dotknięte bezpośrednio problemem niepełnosprawności przypuszczają, że osoby niepełnosprawne miewają takie przygody, ale jak zawsze jestem pomocny i cała przyjemność powiadamiania Was o tym po mojej stronie ;) Może Wy macie jakieś przypuszczenia co do przyczyn tego typu interakcji osób niepełnosprawnych z, nazwijmy to, dość specyficznymi ludźmi? Jeśli tak to, podzielcie się ze mną :) A jeśli sam/a jesteś osobą niepełnosprawną i spotkały Cię podobne dziwne i zabawne sytuacje też chętnie poczytam o nich w komentarzach :) 

I to będzie dzisiaj na tyle; dzisiejszy temat był dosyć lekki ale po ostatnim “seksie” musiałem sobie odpocząć ;) Dzięki Wam za uwagę i oczywiście zapraszam również do czytania innych postów. Pozdrawiam Was ludziska, do napisania! ;)

1 komentarz:

  1. ooo naprawdę można powiedzieć, że miałeś czasami pecha a czasami szczęście. Najlepsza akcja z "kibolami". Jak widać nie każdy jest agresywny jak wynika z opowiadań, są specyficzni na swój sposób :) Pewnie jeszcze nie raz cos podobnego Cię spotka, oby nie tym razem pijany pan, który będzie chciał tanczyć, bo wiadomo jaki mu pomysł przyjdzie po alkoholu :D

    OdpowiedzUsuń