środa, 9 września 2015

Zabójcza technologia



Hey ludziska!

Jak pewnie zauważyliście zawiesiłem na jakiś czas działalność blogową, a raczej sama się zawiesiła - wiecie, wena raz jest a raz jej nie ma, a czasem wybywa na nieco dłużej.
Oto jednak powracam do Was z zabójczym postem wprost z czeluści mojej wyobraźni z pogranicza fikcji popularno-naukowej ;)

Jak wiemy, jest wiele zawodów których ze względów fizycznych nie mogą uprawiać wózkersi czy inne osoby niepełnosprawne. Bywają co prawda dość niespodziewane odstępstwa od reguły kiedy to np. wózkers jest kierowcą tira, o tym przypadku wspominałem i nawet wrzuciłem filmik - w poście poświęconym pracy osób niepełnosprawnych. Ale generalnie w obliczu dzisiejszego rozwoju nauki i technologi jednak prędzej czy później stanie się to pewnym trendem ponieważ my, ludzie, odchodzimy od pracy fizycznej, którą częściej wykonują (i będą ją wykonywały) za nas różnego rodzaju maszyny i urządzenia, których my zostajemy operatorami. Ale czy daliście się może kiedyś ponieść wyobraźni i oglądając np. na Jamesa Bonda, Hitmana bądź grając np. w Assasin’s Creed i zastanawialiście się, czy w taką rolę mogła by wcielić się osoba na wózku inwalidzkim? Czy taki pozornie nieszkodliwy i poczciwy wózkers mógłby uprawiać “zawód” tajnego agenta, skrytobójcy czy płatnego zabijaki? :D Pewnie nie, ale nie martwcie się, przybywam Wam z pomocą. Dziś opiszę, jak mogłoby to wyglądać z pomocą technologii, zarówno tych którymi dysponujemy dzisiaj, jak i w przyszłości (oczywiście, wolałbym by świat przyszłości był pozbawiony niepełnosprawności, ale na potrzeby dzisiejszego posta na chwilę wykluczam taką możliwość ;)
Zacznę od popularnych w ostatnim czasie dronów. Wyobraźcie sobie, że jesteście w swoim mieszkaniu na ósmym piętrze i jecie spokojnie śniadanie w kuchni, przez okno wpadają pierwsze promienie słońca. Nagle za szybą pojawia się wyposażony w cztery śmigła zabójca z pistoletem przytwierdzonym do obudowy, broń wypala, po czym dron szybko odlatuje w nieznanym kierunku. Dwie ulice dalej w furgonetce przystosowanej dla wózków inwalidzkich CrazyWill odkłada sterownik drona i wykonuje telefon, do słuchawki pada krótkie “zadanie wykonane”. W takim wypadku niestety zamiast jak zwykle zakończyć śniadanie dobrą kawą lub sokiem pomarańczowym, pozwalacie się rozerwać trochę inaczej :D 
Montaż broni na tego typu urządzeniu nie jest moim wymysłem, istnieją już tego typu prototypy przeznaczone do użytku wojskowego. Warto również wspomnieć, że pewnemu Rosjaninowi (komu by innemu? ;) udało się zamontować broń na dronie do użytku cywilnego. Tak nawiasem mówiąc, to bardzo budujące i miłe, że ludzkość swoją przygodę z dronami zaczęła jednak od robienia sobie fotek, podglądania pań topless i planów dostarczania paczek z Amazona xD Oczywiście, istnieją też zdalnie sterowane pojazdy naziemne (koła/gąsienice) a nawet łodzie, na których też można zamontować różne rzeczy. Jak widzicie, jest to idealne narzędzie pracy w różnych warunkach dla wózkersa który ma sprawne ręce ;)
Pora na kolejną zabójczą maszynę, taką, która może bezszelestnie podjechać blisko swego celu, nieświadomego skąd za chwilę nadejdzie cios. Mam tu na myśli elektryczny wózek inwalidzki :D Taki pojazd w dzisiejszych czasach można uzbroić i wyposażyć niemal jak stare samochody słynnego agenta 007 ;) Sprzęt typu wysuwane lekkie działko automatyczne strzelające tam gdzie użytkownik kieruje swój wzrok, lekki granatnik, paralizator, pneumatyczna dmuchawka na zatrute strzałki, balistyczne owiewki, opony trzymające ciśnienie mimo postrzału itd. mógłby być w wyposażeniu podstawowym xD Oczywiście, jak wszystko, i takie rozwiązanie ma swoje minusy. Mimo, że silniki elektryczne są w miarę ciche, to już sam wózek inwalidzki zwykle zwraca uwagę, a poza tym bezpośrednia konfrontacja zawsze wiąże się z ryzykiem, ale przecież liczy się też przygoda! :) No a druga rzecz: trzeba później sprawnie opuścić miejsce zdarzenia a duża ilość gadżetów pochłania sporo energii, co jeżeli akurat padnie akumulator? “Nie strzelać! Nie strzelać! Macie może prostownik?” :D Nad wyborem tak bezpośredniego sposobu trzeba się dobrze zastanowić ;)
Jako że pośrednia metoda likwidacji celu jest najlepsza, będziemy się jej trzymać ;) Wyobraźcie sobie, że jest rok 2095, ludzkość stworzyła uległą sobie, sztuczną inteligencję i na szczęście obyło się bez buntu maszyn ;) Jest noc, ciemny pokój, a jedynym światłem rzuconym na ściany jest jasna poświata holograficznego ekranu, przed którym siedzi na wózku CrazyWill przyszłości. Słychać jedynie szaleńcze stacatto klawiatury pochodzącej z początków XXI wieku, ponieważ retro jest znów w modzie ;) Ta wersja CrazyWilla jest bardzo zdolnym programistą-samoukiem. Właśnie pisze oprogramowanie dla maszyn-skrytobójców, które wgra do pamięci nielegalnie zakupionych androidów policyjnych, dużo wytrzymalszych i silniejszych od tych pracujących komercyjnie. Szybcy, cisi, poruszający się jak cień i skuteczni RoboNinja :D to najlepsi współpracownicy w tej dyskretnej branży, którzy dodatkowo nie żądają wynagrodzenia tylko konserwacji i ładowania energią elektryczną od czasu do czasu :D
To na tyle jeśli chodzi o dzisiejszą akcję “I Ty możesz zostać killerem!” ;) Może Wy macie jakiś pomysł jak wózkers mógłby się odnaleźć w takiej całkowicie hipotetycznej, morderczej roli? Dajcie znać w komentarzach ;)

Dobra, to teraz już bardziej na poważnie: wielu ludzi boi się tego nagłego skoku technologicznego i jego, wciąż nieznanych, konsekwencji. Myślę, że jest to prawidłowa reakcja ponieważ dzięki temu człowiek staje się bardziej ostrożny. Można to porównać do wyprawy do dżungli - jeśli ktoś czuje się tam zbyt pewnie i nie szanuje potęgi matki natury, to jest spora szansa na to, że dostanie nauczkę albo nawet zginie. Też nie mam ochoty zostać zabitym przez androida-zabójcę, ale jestem skłonny zaryzykować choćby dla powstania robotów asystujących i opiekujących się np. osobami niepełnosprawnymi, dronów ratujących życie czy gadżetów zapewniających nam bezpieczeństwo. Człowiek to taka bestia, która mimo lęku jest zawsze ciekawa co czeka za następnym zakrętem i dlatego, mimo wszystko, zmierza naprzód. To dzięki tej skłonności do ryzyka jesteśmy dzisiaj w tym miejscu, w którym jesteśmy. Ktoś może powiedzieć że na świecie dzieje się coraz gorzej, ale ja na ten przykład (a zapewne znajdzie się takich wielu mi podobnych) nie zaznałem nigdy czegoś takiego jak skrajny głód, skrajne ubóstwo, nie przyszło mi też skonfrontować się z okropieństwami wojny, ani nie patrzyłem bezsilnie jak moi bliscy umierają toczeni przez nadmiar pasożytów w organizmie które zanieczyszczają jedyne w pobliżu źródło wody. To brzmi jak średniowiecze w Europie a niestety prawdą jest że takie problemy istnieją na świecie po dziś dzień na większości kontynentów. Przykładami tutaj mogę być: Somalia, Tanzania, Brazylia, Indie, Syria itd. Wielu Europejczyków w tej chwili nie musi martwić się tego typu problemami a - o ironio - jednak potrafimy nabawić się depresji. Nie można powiedzieć, że rozwój technologiczny nie poprawił komfortu życia w wielu rejonach świata. Dlatego myślę, że nie warto hamować tego rozwoju patrząc przez pryzmat scen z Terminatora, Matrixa czy innego filmu gdzie doszło do unicestwienia ludzkości przez nasze wynalazki. Uważam, że powinniśmy sobie dać szansę, a może następne wcielenie CrazyWilla dotknie gwiazd poza naszym układem słonecznym, kto wie? (Byle nie dosłownie bo zostanie z niego spalony tost ;) 

Pierwszy post od dawien dawna i oczywiście jestem rad, że mogłem znowu podzielić się z Wami moimi przemyśleniami. Śpieszę też zapewnić, że wbrew pozorom nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa ;) 

Do przeczytania, Ludziska!

1 komentarz: