poniedziałek, 6 marca 2017

CrazyWill i komnata tajemnic


Hey ludziska! Przyszedł czas aby w końcu coś napisać i oby wena twórcza zagościła tutaj na dłużej, przynajmniej tego sobie życzę. W dzisiejszym poście przełamuję pewną granicę i jeszcze głębiej wchodzę w moją prozę życia codziennego, ale o tym co mam dokładnie na myśli przeczytacie w tekście poniżej, zapraszam.

Zwykle pisząc o swoim życiu, życiu osoby niepełnosprawnej staram się nie przekraczać pewnej granicy intymności, choć mój przyjaciel kiedyś stwierdził, że powinienem podejść do sprawy trochę bardziej kompleksowo. W końcu wiele osób zastanawia się jak wygląda życie osoby niepełnosprawnej od kuchni, jak sobie radzi w różnych codziennych czynnościach. Oczywiście rozumiem, że nie jest to spowodowane wścibskością, a raczej zwykłą ludzką ciekawością; w końcu gdybyśmy nie zadawali pytań to dalej tkwilibyśmy w przekonaniu, że ziemia jest płaska (choć do dzisiaj są zwolennicy tej teorii…) i nie warto iść za daleko, żeby nie spaść poza jej krawędź. Poza tym, taka wiedza może przydać się każdemu i nie mówię że od razu przez nabycie stałej niepełnosprawności, ale przecież każdy z nas ma rodziców, którzy niestety z wiekiem tracą sprawność lub też zdarzy się połamać obydwie nogi, ponieważ szpilki okazały się nietrafionym obuwiem na górski trekking;) Oczywiście, Panowie potrafią wpadać na równie genialne pomysły “Jak to się nie da przeskoczyć z jednego garażu na drugi?! Potrzymaj piwo!”. W takiej sytuacji człowiek bywa w kropce i nie od razu musi wiedzieć jak rozwiązać problem przemieszczania się czy kąpieli, o innych sprawach nie wspominając. Wielu lekarzy nic nie podpowie, bo generalnie mają to w nosie, a zamiast dobrego sklepu ze sprzętem ortopedycznym trafi się stado padlinożerców wyrywających sobie wasz wniosek z NFZ-u jak wygłodniałe sępy kawał solidnego mięcha. Ale jest szansa że może komuś przypomni się co pisał niejaki CrazyWill o tym jak radzi sobie z codziennymi czynnościami, a to już może być dobra poszlaka do tego czego szukać, o co pytać i jak zorganizować swoje życie w związku z fizycznymi ograniczeniami. I to są trafne argumenty za przełamaniem narzuconej sobie granicy, ale dlaczego w ogóle ją sobie narzuciłem? Przez zwykły wstyd. Przykładowo, nie wyobrażałem sobie, że mogę poznać kobietę mojego życia, kiedy ona może poczytać o każdym aspekcie mojego życia który opiszę na swoim blogu i od razu po pierwszym wrażeniu zniechęcić się do bliższego poznania mojej osoby. Powiedzmy sobie szczerze że brak samodzielności fizycznej na wielu polach w życiu, jest bądź co bądź mało atrakcyjny. Na szczęście z odsieczą przybył racjonalny CW, rozsiadł się wygodnie w mojej głowie i rzekł: “Zgłupiałeś? Jak chcesz to ukryć? Harry Potter podrzuci ci pelerynę niewidkę? Chcesz udawać pełnosprawnego? W drugą stronę jest to możliwe, ale w tę, zapomnij ziomeczku, to se ne da.” I wiecie co? Przekonał mnie (trudno żeby nie). Pozostaje mi szczerość przede wszystkim wobec siebie samego, jak również otoczenia, tylko tak można uzyskać równowagę wewnętrzną. Dlatego dzisiaj napiszę kilka słów na temat tego w jaki sposób CrazyWill bierze prysznic. Bez podawania szczegółów anatomicznych i pewnych wymiarów, choć jak na erotomana-gawędziarza przystało, tematyka jest dosyć mokra ;) 

runt-of-the-web.com
Oczywiście, część zasadnicza przepisu na dobry prysznic pozostaje niezmienna, jak u wszystkich tj. ciepła woda, środki higieny osobistej i najlepiej kabina prysznicowa (choć jeśli jesteś na Woodstocku, to pewnie sama czysta woda cię zadowoli). Co do tego ostatniego, kabina musi być sporych rozmiarów, w moim przypadku mieści się w rogu łazienki na polu kwadratu o wymiarach 140 cm na 140 cm.  Kabina jest pozbawiona brodzika, są tylko kafelki z lekkim spadem do spływu, a próg jest minimalny, ponieważ większa część listwy z kabiny jest wmurowana w podłogę. Nie jest to wystarczająco skuteczne na przypadłość uciekającej wody, dlatego dolna część dużych dwuskrzydłowych drzwi zabezpieczona jest uszczelkami, choć i to nie będzie idealnym rozwiązaniem, jeśli nachylenie kafelek jest zbyt małe. Rozmiar kabiny jest podyktowany tym, że trzeba tam wjechać wózkiem i zależnie od sprawności przesadzić się na siedzisko lub zostać przesadzonym. Dobrze też mieć dodatkową przestrzeń dla osoby która będzie mogła pomóc w umyciu się albo dla dwóch króliczków playboya. 
U mnie z tym siedziskiem jest jeszcze inaczej, ponieważ korzystam z solidnego krzesła prysznicowego na kołach na które jestem przesadzany z pomocą ludzkich mięśni lub mojego zgrabnego podnośnika elektrycznego. Najczęściej w “pójściu” pod prysznic i umyciu się pomaga mi tata albo mój młodszy brat, czyli jednym słowem parówkowe party. Oczywiście, wolałbym żeby to odbywało się jak w tej starej komedii z 1988 “Książę w Nowym Jorku” w której to w pierwszych scenach Księciu Akeem granemu przez Eddiego Murphy'ego w kąpieli pomagają piękne półnagie niewiasty. Nie jestem jakimś seksistą, po prostu, taka pomoc byłaby bardzo mile widziana dla oka i duszy ;) Ale jest jak jest i akceptuję to. 
Kiedy mieszkałem w internacie, za czasów gimnazjum i technikum, byłem na tyle samodzielny, że sam przesadzałem się na siedzisko i brałem prysznic. W tym przypadku nie było kabiny tylko otwarty prysznic, który od reszty łazienki oddzielała jedynie zasłona prysznicowa. Wyobraźcie sobie tę powódź: wjeżdżałem wózkiem inwalidzkim, a wyjeżdżałem amfibią. Jeśli ktoś zastanawia się, jak w takim wypadku wyglądała regulacja wody żeby osoba, która nie może tak po prostu uciec przed strumieniem zbyt gorącej wody nie poparzyła się, szczególnie że nie było tam zdejmowanej słuchawki prysznicowej, tylko natrysk zamontowany na stałe, to już pędzę z odpowiedzią. Mianowicie, elementem zabezpieczającym był mieszalnik w którym to spotyka się wpływająca poprzez dwa wloty ciepła i zimna woda w proporcjach które wyregulowane są poprzez odpowiednie przewężenia tychże wlotów, a wodę wyzwalał jeden duży przycisk, który trzeba było naciskać co chwilę, ponieważ mechanizm ten działał czasowo. Woda miała więc stałą temperaturę, nie licząc pierwszych dwóch lodowatych i doprowadzających do zawału serca naciśnięć guzika..

demotywatory.pl
Ale wiecie czego mi dzisiaj pod prysznicem brakuje i co tak naprawdę skłoniło mnie do popełnienia tego wpisu? Pewnie wielu z nas zna to wspaniałe uczucie, kiedy to może zostać samemu z własnymi myślami, długo mocząc się pod strumieniem cudownie ciepłej wody. Tego właśnie mi brakuje i nie chodzi tutaj o to, że to jakieś moje wielki marzenie nie do zrealizowania, bo oczywiście mógłbym raz czy dwa poprosić o pozostawienie mnie samego na te 10-15 min., ale nie więcej. Nie chodzi tu o jakąś odgórnie narzuconą normę, po prostu ja sam nie chciałbym ich tak co chwilę wykorzystywać, ponieważ to że jestem osobą niepełnosprawną fizycznie nie oznacza, że mam prawo nie szanować czyjegoś czasu który mi został poświęcony. To, że brakuje mi takich prostych i przyjemnych czynności dnia codziennego, nie oznacza że chcę je na siłę odzyskać, lecz każdy ma przecież prawo tęsknić za tym, co utracił. Ja wiem, że wiele osób boi się, że mogą stracić coś ważnego w swoim życiu ponieważ nie potrafią sobie wyobrazić jak żyć np. w gorszym standardzie, na wózku inwalidzkim, o kuli, bez osoby która odeszła w ten lub inny sposób itd. Ja miałem tak samo, tyle że każda ewolucja mojej choroby nauczyła mnie akceptować pewne straty. No ale jak zawsze powtarzam, szkoda życia na przejmowanie się rzeczami, na które nie mam dużego wpływu, lepiej dobrze wykorzystać czas, który nam pozostał.


Jakkolwiek to zabrzmi, wielkie dzięki za wspólną wizytę pod moim prysznicem, super jeśli choć trochę ukazałem łazienkowy świat osoby niepełnosprawnej ruchowo, a jeśli nie to dajcie znać w komentarzach albo piszcie na crazywill88@gmail.com lub fb fanpage. Zresztą bardzo lubię poznawać nowych ludzi, daje mi to wielką energię i napędza do działania, dlatego dialog nie musi dotyczyć tego dzisiejszego postu. Dobrze, to jak przystało po “wyjściu” spod prysznica ja uciekam się dosuszyć i żegnam bardzo serdecznie, dziękuję za uwagę i trzymajcie się LUDZISKA!!

A na koniec suchar ;)


1 komentarz:

  1. Nie można ograniczać się do tego żeby nie pytać się o to czy tamto. nie każdy inwalida od razu wszystko umie. Z tego co czytam to jesteś nie pełno sprawny? Jeśli tak to życzę ci abyś nie miał przykrych rzeczy w życiu.

    OdpowiedzUsuń